Dług wzrósł w województwach i miastach na prawach powiatu. Za to obniżył się w gminach i powiatach. Czy należy się cieszyć? Czy znaczy to, że samorządy lepiej wiążą koniec z końcem i już nie muszą korzystać z kredytów? A może to naturalne przejściowe spowolnienie związane z cyklem absorpcji funduszy unijnych? W corocznym rankingu „Wspólnoty” diagnozujemy aktualny stan zadłużenia samorządów w Polsce.
Starsi czytelnicy „Wspólnoty” mogą pamiętać anegdotę, chyba z lat siedemdziesiątych XX wieku, o opozycjoniście rozrzucającym ulotki na placu Czerwonym. Sęk w tym, że kartki były puste, nie było na nich żadnego tekstu. Indagowany w tej sprawie przez aresztującą go milicję powiedział: „wsio jasno, bukw nie nada” (wszystko jest jasne, litery nie są potrzebne). Ta właśnie anegdota coraz uporczywiej przychodziła mi do głowy, kiedy przyglądałem się kolejnym danym ilustrującym stan zadłużenia samorządów. Właściwie mógłbym zamieścić same dane. Komentarz nasuwa się sam każdemu, kto choć trochę interesuje się finansami samorządowymi. Niemniej jednak (choćby po to, by nie być podejrzewanym o opozycyjność), zdecydowałem się na uzupełniający opis, zawierający krótką interpretację przedstawianych trendów.
Zacznijmy od obserwacji najbardziej podstawowej – poziom zadłużenia po raz pierwszy od wielu lat nie wzrósł w porównaniu z rokiem poprzednim (rys. 1). Biorąc pod uwagę ceny stałe (uwzględniające inflację), zanotowaliśmy nawet niewielki spadek. W każdym razie lata dynamicznego wzrostu zadłużenia (głównie lata 2009–2010) mamy daleko za sobą (dynamika długu w ostatnich latach zilustrowana jest na rys. 2).
Dokładniej przyglądając się danym odnoszącym się do poszczególnych typów jednostek samorządowych, zauważamy pewne zróżnicowanie: dług wzrósł (choć niewiele) w województwach i miastach na prawach powiatu. Za to obniżył się w gminach i – przede wszystkim – w powiatach. Czy należy się cieszyć? Czy znaczy to, że samorządy lepiej wiążą koniec z końcem i już nie mogą się zadłużać? A może to naturalne przejściowe spowolnienie związane z cyklem absorpcji funduszy unijnych?
Samorządy pożyczały, aby absorbować dotacje z funduszy strukturalnych, teraz muszą trochę odsapnąć, spłacić część długu, a za kilka lat (pewnie około roku 2016–2017) sytuacja znów się powtórzy. Choć w tych wyjaśnieniach jest coś z prawdy, to takie tłumaczenie byłoby zbyt dalekim uproszczeniem. Obawiam się, że w zestawieniu z dalej prezentowanymi danymi informacje z rys. 1 oznaczają raczej pogorszenie sytuacji. Samorządy nie zaciągają dalszych długów, bo nie mogą (zwłaszcza powiaty). Zarówno z przyczyn prawnych (ograniczenia ustawy o finansach publicznych), jak i ekonomicznych.
Jak wynika z tabeli 1, już ponad 3 proc. wszystkich samorządów notowało na koniec ubiegłego roku dług wyższy niż 60 proc. rocznych dochodów budżetowych. Najwięcej jest wśród nich miast na prawach powiatu (ponad 10 proc.), statystykę ratują powiaty (1,5 proc.) i gminy wiejskie (2,5 proc.). Tylko pozornie ta informacja wskazuje, że powiaty są w najlepszej sytuacji finansowej. Jak zobaczymy dalej (zwłaszcza przy zestawieniach poziomu zadłużenia z wielkością nadwyżki operacyjnej) – jest raczej odwrotnie. Powiaty nie zadłużają się, bo nie mogą, a nie dlatego, że nie potrzebują więcej pieniędzy.
Więcej na: