
| Przywieźli 20 worków- bez piasku: Fala powodziowa wywołała żale mieszkańców do burmistrza Szczawnicy |
|
|
|
Siedzą w urzędzie i tylko politykują, niech w końcu zrobią coś uczciwie, gdyby nie telewizja nie zrobili by nic.
Mieszkańcy Szczawnicy mają ogromne pretensje do burmistrza miasta, że ten nie przeprowadził akcji przeciwpowodziowej tak jak należało. Zarzucają mu zbyt powolne działania i niezorganizowanie. Uważają, że gdyby nie telewizja, która przybyła na miejsce to żadne interwencje ze strony władz nie zostałyby podjęte. Woda najbardziej dała się we znaki mieszkańcom ulicy Staszowej i na Zawodziu, gdzie mostek zatrzymał płynące rzeką drzewa. W efekcie została zerwana kostka z drogi i naruszona sieć wodociągowa oraz telekomunikacyjna.
Jak relacjonuje Krzysztof Ciesielka, jeden z mieszkańców Staszowej: Urwało drogę, zatkało most - dzwoniliśmy z prośbą o interwencję raz, drugi, w końcu przyjechali, pogrzebali trochę koparką i wieczorem odjechali, zostawiając wszystko. Efekty: zamuliło most, zatkało przepływ, rozerwało drogę. Wczoraj znów przyjechali, ale zamiast nam drogę zrobić, poubijać ziemię, żebyśmy mogli do swoich domów dojechać, to nie zrobili nic konkretnego. Dopiero dziś, gdy przyjechała telewizja, pojawiła się także straż. Gdyby koparka pracowała i było pilnowane, to nie doszłoby do zablokowania przypływu przez drewno. Nie wiadomo dlaczego zabrali koparkę wieczorem, ale co najgorsze nie było żadnego zabezpieczenia, nawet zwykłej taśmy informującej, że droga jest zerwana, nie było w ogóle oznakowania. Jakby ktoś szedł lub jechał w nocy to wpadłby do potoku i by się utopił. Kolejny rozmówca zwraca uwagę na inną kwestię: dlaczego tylko jedna firma w Szczawnicy pracuje dla miasta? Wykonawca, który przeprowadzał tutaj prace na uwagi jednego z mieszkańców powiedział wprost: „spierdalaj, bo ci przypierdolę”. To naniesione drewno i karczowane krzaki oczywiście dostała rodzina sekretarza miasta. Mieszkańcom, nic nie dadzą. Gdyby telewizja nie przyjechała, to nie wiadomo kiedy wzięliby się za jakiekolwiek pracę. Już miałem powiedzieć burmistrzowi, żeby podał się do dymisji jak sobie nie radzi.
Józef Ciesielka z rozżaleniem poinformował nas, że jego wywiad udzielony do telewizji został w dużej części usunięty: Mówiłem w nim, że nie było zabezpieczeń, że dzieci mogły powpadać, potopić się, zaś urząd, choć był informowany, nie pomógł w niczym. Gówno urzędnicy pomagają - jak mnie zatopiło to Tadeusz Machlocki, powołany do koordynowania sytuacji kryzysowych, kazał mi kupić dla siebie i dzieci kalosze; mówił: „kup gumowce dzieciom i będzie”. A sąsiad, który poszedł do nich do urzędu został wyrzucony. Burmistrz powiedział, że dla niego ważniejsze jest Zawodzie, bo tam jest więcej domów. Siedzą w urzędzie i tylko politykują, niech w końcu zrobią coś uczciwie. Czesława Węglarz: Urząd pomógł nam bardzo, bo pracownik przywiózł 20 worków - bez piasku. Do dnia dzisiejszego tego pisaku nie ma. To co? Ja do tych worków miałam się sama położyć? Burmistrz widzi tylko promenadę i centrum, a przecież podatki wszyscy płacimy. A ja mówiłam w telewizji, że tutaj wystarczyłoby, żeby od rana pracowała koparka i usuwała na bieżąco drzewo, które blokowało swobodny przepływ wody. Burmistrz jednak ją zabrał. Jednak mojej wypowiedzi w telewizji nie puścili. Burmistrz tłumaczył się, że musiał bronić promenady. Ja nie wiem co jest ważniejsze: czy promenada, czy ludzie mieszkający na Staszowej? Promenada jest ważniejsza? Bo co? Bo on nad nią mieszka? Inni rozmówcy także zwracali uwagę na ważne problemy: A jak budowali promenadę to dlaczego nie zrobili muru oporowego? Dlatego właśnie promenada jest zagrożona i jak kiedyś przyjdą mocniejsze deszcze też zapewne ulegnie zniszczeniu. Tutaj wystarczy się zapytać laików, prostych chłopów, którzy nie potrafią czytać i pisać, jak powinien być budowany most na górskim potoku. Każdy wie, że drzewo idzie z lasu, że przytka, że pójdą też kamienie i dojdzie do awarii. Choć taka sytuacja powtarza się w każdą powódź to zawsze jest tak samo. Gdyby koparka ciągle pracowała, nie rozerwałoby drogi, wystarczyło przeznaczyć 1 tys. zł. Ludzie pracowaliby na zwrot paliwa. Ale to może o to chodzi, żeby most uszkodziło, bo się będzie brało środki z pieniędzy popowodziowych? Ale już było tak kiedyś, że przeznaczono pieniądze ze środków przeciwpowodziowych na budowę muru, a muru do dziś nie ma. Dlaczego tylko jeden człowiek w Szczawnicy ma umowę na wykonywanie prac budowlanych? Teraz też jak dostaną pieniądze to pójdą gdzie indziej, powtórzy się historia sprzed lat. Moja córka gdyby wczoraj wieczorem szła sama, to by wpadła do tej dziury, bo to nie było zabezpieczone nawet taśmą. Dobrze, że wracała z wnuczką, która zauważyła niebezpieczeństwo w porę. Zbulwersowani mieszkańcy zadeklarowali: Niedługo będą wybory na radnych, na burmistrza, zrobimy wszystko, aby tych ludzi zmienić odsunąć od władzy. Szkoda, że telewizja nie dała naszych wypowiedzi, a nie dano chyba tylko dlatego, żeby nie było afery.
|