
| Wywiad z Sekretarzem Miasta i Gminy Szczawnica - Tomaszem Hurkałą |
|
|
|
Wywiad z Sekretarzem Miasta i Gminy Szczawnica - Tomaszem Hurkałą na temat nieprawidłowości w funkcjonowaniu Straży Miejskiej (część I).
K: Panie Sekretarzu, chciałbym poznać stanowisko władz Szczawnicy w sprawie segregacji kulturowej. Mam na myśli kontrole przeprowadzane przez SM, o których obecnie bardzo głośno w parlamencie.
TH: Wierzę, że rozmów w kuluarach sejmowych nie zdominowały tematy o Straży Miejskiej w Szczawnicy, która działa zupełnie zgodnie z przepisami. Działając od ponad pięciu lat nie miała ani jednej negatywnej opinii z nadzoru, ani jednego uchylenia wyroku sądu, do którego wnosiła np. o ukaranie. Wszystkie decyzje były prawne, prawomocne i do tej pory nie ma ani jednej negatywnej opinii na temat efektów pracy SM – taka jest prawda.
Jaki mandat został podważony? Wszystkie zostały wystawione zgodnie z prawem i przepisami. Żaden sąd ich nie uchylił, nie podważył ich prawomocności. K: Występując w czerwcu o dane do UM, gdzie odbywają się kontrole i gdzie są wystawiane mandaty, a także o ilość mandatów nakładanych na poszczególne dzielnice nie otrzymaliśmy do tej pory odpowiedzi, a to jest informacja jawna. Czy w takim razie miasto coś ukrywa? TH: Nie, do ukrycia nie ma nic. Sprawdzimy, czy to pismo trafiło do SM, bo to ona dysponuje takimi danymi.
K: Pismo do wglądu mam ze sobą, aby nie być gołosłownym. TH: Sami dobrze wiemy, jak z wybiórczych informacji można zrobić poważny problem. Na całość trzeba popatrzeć globalnie – w Szczawnicy kontrole robione są wszędzie i tam, gdzie jest jakakolwiek nieprawidłowość, są nakładane mandaty. Jest ich sporo, ale osoby popełniające wykroczenia za nie płacą. K: Do redakcji napływają jednak informacje, że tak nie jest, że pewne rejony nie są kontrolowane mimo że np. nie wywozi się tam szamba. TH: Ja rozumiem, że pokrzywdzone są te osoby, które dostały mandat, ale działają one niezgodnie z przepisami i oszukują. Jeśli nie podpisuje się odpowiednich umów i nie wywozi nieczystości, to jest to oszustwo. Odprowadzanie nieczystości (głównie ciekłych) w sposób nielegalny, niezgodny z prawem, jest wykroczeniem, za które absolutnie grozi mandat. I takie mandaty są nakładane wszędzie, a kontrole robione są systematycznie. K: Z naszych informacji wynika, że kontrolowane są wybrane dzielnice i osoby „napływowe”. TH: Absolutnie nie, jest to ocena subiektywna. Z naszej strony nie ma takiego podziału na osoby rodzime i napływowe. Tu jest środowisko bardzo zintegrowane i nie występuje takie zjawisko. To jest robienie sztucznego podziału, aby wywołać dyskusję, niepokój, aby temat był kontrowersyjny. K: To nie było intencją redakcji. TH: Nie było, ale tak został temat wymyślony. Zarzucanie komendantowi SM rasizmu to jest duża przesada. K: Przygotowujemy cykl publikacji, gdzie na w/w temat wypowiadają się także posłowie. TH: Wypowiadają się na temat przedstawiony subiektywnie. Gdyby otrzymali informacje obiektywne, na pewno ustosunkowaliby się inaczej do sprawy. Sytuacja została odwrócona: pokrzywdzony jest ten, kto łamie przepisy, a nie ten kto wykrył nieprawidłowości i nałożył zgodnie z prawem mandat. Sytuacja musi być kontrolowana póki nie wróci do stanu zgodnego z prawem. Jest to zwykła, normalna procedura. Jeśli problem nadal nie jest rozwiązany, to w dalszym ciągu nakładane są mandaty. To się nazywa recydywa. Ja nie jestem sędzią, żeby decydować o słuszności czy niesłuszności nałożonego mandatu. Te sytuacje dokumentuje SM. Każdy obywatel, który dostał mandat, może się od niego odwołać. Korzystają z tego mieszkańcy dość często, ale od pięciu lat ani jeden mandat nałożony przez SM nie został uchylony sądownie. O czymś to świadczy – dobrze, aby mieszkańcy wiedzieli też o tym. K: W jednym z opisywanych przez nas przypadków osoba odmówiła przyjęcia mandatu. TH: Nie przyjęła i ma takie prawo. K: Komendant SM, wysyłając do sądu zawiadomienie, dopuścił się poświadczenia nieprawdy twierdząc, że osoba ta wyraziła zgodę na poprowadzenie rozprawy pod jej nieobecność. TH: Nie ja jestem sędzią, to oceni sąd – cały materiał dowodowy i zeznania świadków, stron. Mieszkaniec, który nie zgadza się z działalnością kierownika jednostki organizacyjnej, kierownika czy pracownika urzędu, może napisać do nas skargę i zostanie ona rozpatrzona w trybie urzędowym. W kompetencje sądu UM na pewno nie ingeruje, zatem w tym temacie wypowiadać się nie mogę. K: Ale doszło do poświadczenia nieprawdy. TH: To jest subiektywna ocena. Jeżeli występują takie podejrzenia zawsze można złożyć sprawę do sądu i sąd rozstrzygnie, czy to jest poświadczenie nieprawdy. Ja, nie mając nawet informacji na ten temat, nie mówiąc już o wiedzy, w żaden sposób nie mogę się do tego ustosunkować. K: Wszystko znajduje się w dokumentach. TH: Jeżeli jest to dokumentacja procesowa, to sąd rozstrzygnie tę sprawę. Ja nie jestem sędzią, nie mam takich kompetencji. W związku z tym nie mogę się wypowiadać. Do poszczególnych spraw powołane są odpowiednie instytucje. Obowiązuje trójpodział władzy, o który opiera się nasze państwo i jakoś to funkcjonuje. K: Czyli Państwa nie martwi ten negatywny obraz SM? TH: Ten obraz wykreowany został na podstawie subiektywnych doświadczeń. K: Subiektywnych? Publikowane są wypowiedzi osób niezależnych i ekspertów, którzy wnoszą o zmiany w ustawodawstwie, gdyż jest to źródłem nadużyć ze strony funkcjonariuszy i patologii różnego typu. TH: Na zmiany w ustawach samorząd nie ma żadnego wpływu, a SM działa w oparciu o nie. K: Owszem, SM działa w oparciu o Ustawę o strażach gminnych, a obywatel nie ma możliwości odwoływania się, chyba że do organu nadzorującego, którym jest wedle ustawy urząd miasta. TH: W każdej sprawie podejmowanej przez organy państwowe istnieje dwuinstancyjność. Obywatel ma prawo do odwołania od tych decyzji: administracyjnych, karnych. Nie ma takiej decyzji, od której nie przysługuje odwołanie. Mówienie, że tak nie jest, to wprowadzanie ludzi w błąd. Koniec części pierwszej
|