
| Wywiad z Sekretarzem Miasta i Gminy Szczawnica (część II) |
|
|
|
Wywiad z Sekretarzem Miasta i Gminy Szczawnica - Tomaszem Hurkałą na temat nieprawidłowości w funkcjonowaniu Straży Miejskiej (część II). K: Wróćmy do uprawnień funkcjonariuszy. Z uzyskanych przez nas informacji z wiarygodnych źródeł (rzecznicy Komendy Miejskiej Straży w Krakowie, Komendy Głównej Policji w Warszawie) wynika, że SM nie ma prawa np. brania udziału w kontrolach metrażu budynków mieszkalnych, co ma miejsce w Szczawnicy. TH: Te jednostki działają na innych zasadach, w inaczej zorganizowany sposób. Są to odrębne jednostki, które działają na zasadach tylko i wyłącznie Ustawy o strażach gminnych. Tutaj (red. w Szczawnicy) funkcjonariusze zatrudnieni są w UM, są również pracownikami samorządowymi. Czyli na nich nałożone są jeszcze większe obowiązki, restrykcje jeśli chodzi o działania niż na strażników w Warszawie czy w Krakowie. Nie mają większych możliwości – mają większe restrykcje. Dlatego, wykonując pewne działania, delegowani są przez kierownika jednostki jako pracownicy samorządowi, wszystko zgodnie z przepisami prawa.
Dokonując oceny i porównując szczawnicką SM do warszawskiej czy krakowskiej, najpierw trzeba znać dokumenty źródłowe. To nie są dokumenty gminne, ale ogólnodostępne, ustawowe. K: Robienie porządku może wypada zacząć od siebie, bo przypomnijmy choćby publikacje dotyczącą wprowadzania w błąd turystów, czy mieszkańców, w kwestii umiejscowienia szyldu SM. Przez lata wisiał on nad budynkiem, gdzie SM nie ma siedziby. TH: Przecież nie ma takiego napisu. K: Publikowaliśmy zdjęcia. TH: Możliwe, że kiedyś był, ale zapewniam, że żaden z mieszkańców czy turystów nie udał się pod te drzwi, szukając SM. K: A kto odpowiada za utrzymanie i finansowanie strony internetowej SM? Pod względem wizualnym to prawdziwa wpadka. Nie ma tam żadnych informacji – ta strona właściwie nie istnieje. TH: Strona internetowa to sprawa SM. Skoro jest adres, to te informacje na pewno naprowadzą turystów szukających kontaktu z funkcjonariuszami. K: Czyli SM nie ma absolutnie żadnych uchybień. Co zatem z pamiętną sprawą przeprowadzania dzieci przez jezdnię, gdzie wykazano naruszenie prawa i dostaliście dyspozycje aby namalować pasy dla pieszych. TH: Nie otrzymaliśmy żadnych dyspozycji. W Polsce procedura administracyjna obowiązuje tylko i wyłącznie formę pisemną. Na dobrą sprawę nasze dzisiejsze spotkanie powinno być udokumentowane notatką służbową. Każde pytanie, każda odpowiedź powinny być zapisane, a nagrywany materiał powinien/ma zostać w Urzędzie Miasta i o taki materiał proszę. Po każdej rozmowie z urzędnikiem państwowym absolutnie musi być sporządzona notatka, zawierająca treść rozmowy. Jest to rozmowa z urzędnikiem administracyjnym. K: Przecież Pan prosi o materiał redakcyjny. TH: Nie. Proszę o materiał rozmowy urzędowej, rozmowy klienta z urzędnikiem. K: Nie przyszedłem do Pana jako klient. Każdy przychodzi do urzędu jako klient. Funkcjonuje osobna teczka poświecona udzielanym wywiadom i tam powinien/ma znaleźć się dzisiejszy materiał, bo jest to materiał dowodowy dla urzędnika, że takiej informacji udzielił. Każda wypowiedź osoby pracującej w UM podlega kontroli i za nią urzędnik bierze odpowiedzialność, więc musi być udokumentowana i zarchiwizowana. W urzędzie nie ma prywatnych rozmów. Ja udzielam informacji jako sekretarz miasta. Proszę o nagranie dzisiejszej rozmowy. K: To jest materiał prasowy – redakcyjny, ale jeżeli tak stanowi prawo, to oczywiście zastosujemy się do tego przepisu, ale najpierw muszą wypowiedzieć się w tej sprawie prawnicy. TH: W urzędzie nie ma prywatnych rozmów. To co powiedziałem, to jest prawda i biorę za to pełną odpowiedzialność, bo ja udzielam informacji jako sekretarz miasta i gminy Szczawnica. K: Telewizja Polsat też zrobiła materiał o negatywnym wydźwięku dotyczący mostu w Szczawnicy. TH: Zrobili program obiektywny. K: Który wykazał nieprawidłowości – w UM nie było dokumentacji. TH: To dokumentacja sprzed kilkunastu lat. Osoba za to odpowiedzialna już na stanowisku nie pracuje – po to, by UM funkcjonował poprawnie. Pracownik został oceniony przez nas, że czynności nie wykonuje dobrze. K: Co w takim razie z brakiem udzielania informacji naszej redakcji przez Urząd Miasta? Czekamy od czerwca. TH: Nie znam sprawy, ale jeżeli takie pismo wpłynęło, to przysługuje na nie odpowiedź. Jeśli doszło do zaniedbania ze strony pracownika, to na pewno będą wyciągnięte konsekwencje i zostanie wszczęta procedura ukarania winnego. K: Z informacji od Wojewody Małopolskiego wynika, że takie uchybienia mogą być źródłem dochodzeń w sądzie administracyjnym. TH: Muszę mieć czas, żeby się zapoznać z dokumentami (z pismem i z odpowiedzią). Każdy ma niezbywalne prawo do wniesienia skargi na działanie urzędu. Urząd na odpowiedź ma 14 dni. Do tej pory, przez około 6 lat, żadna informacja publiczna nie była wydana z przekroczeniem tego terminu. Jeśli miało to miejsce w tym przypadku, to ja muszę mieć taką informację (pismo, skargę). Bez informacji, że doszło do zaniechania ze strony UM, nie mogę nic zrobić. Takie są procedury i wynika to z przepisów (Kodeks postępowania administracyjnego). Urzędnicy działają tylko na podstawie i w ramach przepisów.
K: Kto zatem odpowiada za brak odpowiedzi na wystosowane pytania? TH: Proszę mi takie pismo złożyć, że nie została udzielona odpowiedź. Udziela jej pracownik odpowiedzialny merytorycznie. Konsekwencje z pewnością zostaną wyciągnięte wobec osoby, która nie zastosowała się do ustawy o dostępie do informacji publicznej. K: Myśli Pan, że te działania były podejmowane bez porozumienia z burmistrzem? TH: Nie wyjaśniwszy wcześniej sprawy, nie mam najmniejszych podstaw sądzić czy zrobił to z premedytacją, bez premedytacji. Nie mogę takich decyzji teraz podjąć, bo nie mam odpowiedniej wiedzy. Najpierw należy podjąć czynności wyjaśniające, potem odpowiednie kroki, cała procedura wyjaśniająca. Nie wiem, czy komendant wysłał to pismo, może jest na dzienniku podawczym. Wobec słów, że nie udzielono odpowiedzi na wystosowane pismo, nie mam żadnego dowodu. Możliwe, że pismo zostało wysłane, a teraz leży u pana w szufladzie. Dlatego konieczne są czynności wyjaśniające. K: Ewentualnie to komendant straży jest odpowiedzialny za brak tej odpowiedzi? TH: Jeżeli wpłynęło pismo odnośnie ilości kontroli dokonywanych przez SM, to taką informacją dysponuje komendant, ale muszę zbadać, czy wpłynęło do niego takie pismo. Mógł zawinić inny pracownik. Będzie cała procedura wyjaśniająca. Przy każdym odwołaniu, każdej skardze czy wniosku takie czynności są podejmowane. Do tego jesteśmy zobligowani. O zasadności, bezzasadności skargi decyduje Komisja Rewizyjna, podejmuje czynności. Skarga jest oceniana przez podjęcie uchwały - najwyższego aktu normatywnego w gminie. Żadna sprawa nie jest pozostawiona bez gruntownego rozpoznania. Dla przykładu, cała procedura i cała dokumentacja, którą wniósł jeden z obywateli, czując się tylko pokrzywdzony, była przez SM opisana na 26 kartkach, wyczerpując wszystkie możliwości, zasięgając wszystkich możliwych opinii. Skarga została uznana za bezzasadną, niemniej jednak uzasadnienie skargi było dokładne i rzetelne. Każda skarga na pracownika urzędu, na burmistrza, na kierownika jednostki w ten sposób jest badana. K: Panie sekretarzu, cieszy to, co Pan mówi. Zapytam jeszcze kto ponosi odpowiedzialność za zbyt płytko położone wodociągi, które zamarzły zimą? TH: Póki inwestycja jest na gwarancji – a jest – za wszystkie awarie i niewłaściwe działania odpowiedzialności ponosi wykonawca. K: Nie było zatem nadzoru ze strony UM? TH: Za to odpowiada inspektor nadzoru, który został wybrany w drodze przetargu. To nie jest pracownik UM, ale w jego imieniu nadzoruje prace. To jest kwestia udowodnienia, czy nadzór był właściwy, czy wykonawca zrobił to niewłaściwie, wykorzystując np., że nadzoru wtedy nie było w sytuacji zasypywania. Prace trwały na wielu obszarach miasta i jedna osoba z nadzoru nie ma możliwości fizycznej być wszędzie. Te miejsca najwidoczniej nie były sprawdzone, dlatego pełną odpowiedzialność za to ponosi wykonawca i inspektor nadzoru budowlanego. Uchybienia zostały usunięte i wszystko działa poprawnie. K: Mogę się zgodzić, że inspektor nie miał możliwości nadzorować zasypywania we wszystkich częściach miasta, ale przecież ten etap poprzedzają inne działania: zrobienie wykopu, położenie rur. Upływa pewien czas, zanim rury zostają zasypane na głębokości 80 cm zamiast 1,20 m. Tego nie robi się w ciągu dwóch godzin. TH: Na temat techniki i sztuki budowlanej nie wypowiadam się i się nie wypowiem, bo po to wybierany jest inspektor i to on ma wiedzę i uprawnienia do oceny sytuacji. Na ten temat nie mam prawa się wypowiedzieć, nie mam takiej wiedzy, nie mam uprawnień do oceny sytuacji i do oceniania sztuki budowlanej. K: A renty planistyczne, gdzie osoby dochodzą swoich roszczeń finansowych od urzędu przez kilka lat? TH: Nic mi nie wiadomo na ten temat. Nie mogę się do tego ustosunkować w żaden sposób. Nie znam w ogóle sprawy. |