
| Wygrać z gigantem |
|
|
|
Mecenas Paweł Bała odniósł spektakularny sukces. Od roku 2006 Wojciech Majerczak, właściciel punktu gastronomicznego „Groń” na Palenicy, toczy nieprzerwaną walkę o dobre imię z Polskimi Kolejami Liniowymi. Wzajemnym zarzutom nie ma końca i strony od lat pozostają w konflikcie, nie mogąc znaleźć kompromisu. Tę „wojnę na Palenicy” opisywaliśmy już w materiale: http://www.kurierpieninski.pl/aktualnosci/2-aktualnosci/210-z-odchodami-w-tle-czyli-o-wojnie-na-palenicy.html Konflikt zaostrzył się, znajdując swój finał na sali sądowej. Właściciele punktu gastronomicznego, działki, schroniska i wypożyczalni sprzętu wnieśli sprawę przeciwko PKL, domagając się zlikwidowania drewnianego płotu, którym zostały oddzielone sąsiadujące działki, a który w ich przekonaniu w znaczący sposób zakłócał ruch turystyczny i narciarski, komfort pobytu w schronisku oraz sprawne funkcjonowanie punktu gastronomicznego. PKL twardo stały przy swoim sugerując, że drewniana konstrukcja jedynie działa na korzyść i polepsza warunki bezpieczeństwa na sąsiadującym stoku. Potwierdzeniem tego miała być pozytywna opinia GOPR. Sytuacja na co dzień była dość groteskowa. PKL bronił płotu, budował raz po raz, obniżał i zwiększał jego wysokość. Majerczakowie robili furtki i przejścia dla turystów i narciarzy. Zabawa w kotka i myszkę trwała w najlepsze, aż zwaśnieni sąsiedzi postanowili rozwiązać sprawę prawnie. Szala sprawiedliwości przechyliła się na korzyść Majerczaków, którym wyrokiem sądowym z 19 lutego przyznano rację. Na mocy postanowienia sądowego PKL zostało zobowiązane do usunięcia płotu. W materiałach sądowych czytamy: […] nieruchomość powodów została całkowicie odgrodzona od nieruchomości należących do PKL na całości północnych i zachodnich granic. Płot ten ograniczył naturalny dostęp do wejście schroniska bezpośrednio od strony nartostrady - gdyby nie furtka wykonana przez powodów możliwość dojścia do schroniska istniałaby tylko poprzez obchodzenie płotu. Płot częściowo przesłania okna schroniska, zabierając dostęp do światła. Uniemożliwił również dotychczasowe wykorzystanie terenu od północnej strony schroniska jako wejścia do baru, przez widoczne przejścia między ogrodzeniami żerdziowymi, przedstawiającym letni pejzaż schroniska od strony Palenicy w okresie, gdy jeszcze nie było ogrodzenia. […] Sąd uznał, że niedogodny, utrudniony dostęp do schroniska i baru może przesądzać o rezygnacji potencjalnych klientów z usług świadczonych przez pozwanych. Płot nie pełni żadnej użytecznej funkcji, a wręcz zasłania panoramę Pienin i wygląda jak niedokończona inwestycja, co może wpływać na negatywny odbiór schroniska i jego otoczenia, jako nieestetycznego, stojącego w jawnym kontraście z urodą reszty okolicy. O ile samo schronisko harmonijnie komponuje się z otoczeniem, o tyle ogrodzenie zaburza pozytywne wrażenia widokowe. Prócz tego ogrodzenie narusza stosunki miejscowe w zakresie przeznaczenia i korzystania z nieruchomości. Wymiar sprawiedliwości okazał się łaskawy i nie podzielił stanowiska PKL, iż ogrodzenie ma służyć bezpieczeństwu narciarzy oraz temu aby się nie zagubili. Oczywiste jest, że postawienie tego ogrodzenia samo w sobie zwiększa raczej poziom zagrożenia narciarzy - nieuważny narciarz zjeżdżający z górnej stacji kolejki mógłby uderzyć w ogrodzenie. Istnienie konstrukcji wymusza zatem postawienie siatek zabezpieczających, co z kolei poddaje w wątpliwość argument strony pozwanej o konieczności postawienia ogrodzenia celem zabezpieczenia narciarzy. Skoro bowiem stawiane są siatki, to nie jest potrzebne ogrodzenie. Właściciele nieruchomości nie kryją zadowolenia z takiego obrotu sprawy, która kosztowała ich wiele nerwów, jednak jest przykładem, że uporem i konsekwencją w walce o swoje można wygrać nawet z gigantem, który wydaje się przeciwnikiem nie do pokonania. Podstawą jednak jest dobry adwokat. Bez wsparcia jakiego udzielił mecenas Paweł Bała sprawa byłaby nie do wygrania - nie ukrywa Wojciech Majerczak.
|