
| Gdzie jest tajemnica, tam czasem zaczynają się pogróżki - Radny Tomasz Hurkała, groził, ubliżał.. |
|
|
|
Istnieje odpowiedzialność za czyny. Władzy nie można tylko przytakiwać, bo jest to droga donikąd. To jest droga do psucia państwa. A psucie państwa może trwać w nieskończoność, bo to nie jest tak, że jak się raz napsuło, to dalej już ten proces nie postępuje i nie pogłębia się.
Poseł Wiesław Janczyk w rozmowie z „Kurierem”
Radny Powiatu Nowotarskiego Tomasz Hurkała, na telefon dziennikarza KP skierował SMS-a, który można zinterpretować jako pogróżkę, wiem że zna Pan ich treść, co Pan o tym sądzi? Jestem zaintrygowany treścią tego sms’a i powiem w ten sposób, że oczywiście nie opłaca się wysyłać takich wiadomości do osób z którymi się współpracuje. Nie przesądzam o tym jaki to może mieć wymiar bo tym powinny się zająć odpowiednie organy, czyli prokuratura. Trzeba uświadomić sobie jedną rzecz - wszystkie tego typu sformułowania należy rozpatrywać w odpowiednim kontekście, trzeba to jakoś udokumentować, tj. sytuacje, relacje osób, opinie, które to określają. Jeśli chodzi o dziennikarzy, to ich praca często nie podoba się osobom, które pełnią funkcje publiczne, zwłaszcza w momencie kiedy ta praca jest skierowana na dociekliwość w rozpoznawaniu procedur, zdarzeń gospodarczych i decyzji zwłaszcza jeśli chodzi o działanie z użyciem środków publicznych. Dlatego ciągle w naszej demokracji, pomimo tego że trwa ona ponad 20 lat, nie mamy pełnej transparentności, a to z czym my mamy do czynienia, to pozory tejże transparentności.
Dlaczego Pana zdaniem tak jest? Nawet Radni w samorządach mają często kłopoty z dotarciem do odpowiednich dokumentów takich jak np. specyfikacja zamówienia publicznego, albo faktury potwierdzające dowolne wydatki. Każdy godzi się na to, że istotne informacje są dostępne tylko dla odpowiednio umocowanych urzędników, członków zarządów, skarbników, burmistrzów i tutaj trafiamy na ten moment, kiedy dziennikarze zderzają się z murem, ze ścianą, wynika to z braku możliwości dostępu do precyzyjnych informacji i powodów takich czy innych decyzji. Inna sprawa, że dziennikarze poruszający tematy często skomplikowane, drażliwe i trudne dla urzędników i obywatela, stają się często wrogiem publicznym numer 1 i problem polega na tym, że do tej roboty nie ma chętnych, nie ma kogo zaprząc, nie ma nikogo do wykonywania tej podstawowej funkcji dziennikarskiej dlatego, że to robota niewdzięczna i w Polsce prawie wszyscy się z tego wycofali. Media stały się spolegliwe. Władzę chwalą i zajmują się pałowaniem opozycji - tej demokratycznej.
Czy może Pan podać dla ilustracji jakiś konkretny przykład? Proszę Bardzo. Trzy lata w sądzie trwała sprawa, którą ostatecznie wygrał radny Prawa i Sprawiedliwości z Prezydent Warszawy Panią H. Gronkiewicz-Waltz o co? o odtajnienie nazwisk osób i kwot z którymi samorząd zawierał umowy cywilnoprawne! Pytanie co samorząd chciał ukryć? Inne pytanie czy jakikolwiek radny na naszym terenie zadał już choćby po tym wyroku sądu to kłopotliwe pytanie swojej władzy?...
Czy nie jest tak, że przykład idzie tutaj z Warszawy? To przykład z góry i daje jakby wzór do naśladowania, który jest powielany na każdym szczeblu. Jest też próba wskazania tego patologicznego mechanizmu jako dominującego, jako jedynego słusznego modelu do przyjęcia. Wychodzi to od największych koncernów medialnych i schodzi w dół - do lokalnych komunikatorów. Na to jest po części przyzwolenie społeczne, że tak ma być. Opozycja jest zła, nie wolno się tutaj wychylić nikomu, a kto się wychyli, ten dostanie po łapach. I ludzie się wycofują, nie biorą na siebie tej trudnej roli. Udają że jest OK. To jest ten moment, w którym mało osób ma odwagę polemizować w naszym kraju, prezentować własne zdanie tym bardziej, że jak wspomniałem, widzimy, że przykłady idą z mediów tzw. głównego nurtu. Pamiętam jak po ostatnich wyborach na Białorusi opozycja nie uzyskała ani jednego mandatu to w Polsce jedna „jedyna słuszna gazeta” napisała, że tak jest lepiej bo społeczeństwo Białorusi podobno denerwowało się już za bardzo i zupełnie niepotrzebnie działaniem tejże opozycji.
Czy dzisiaj radni dobrze w samorządach wykonują swoje zadania? Sprowadzimy urzędników i osoby publiczne do takiej roli, że one nie będą chciały w pełni wykonywać swojej funkcji jako służby społeczeństwu. W kontaktach medialnych często się zapominają i myślą, że mogą zmieniać informacje, że mogą działać na granicy prawa, falandyzować przepisy, które ich bezpośrednio obowiązują i dotykają w konkretnej sytuacji. I to jest nasze zmartwienie. To jest zmartwienie wszystkich tych, którzy jeszcze troszczą się o Państwo jako wielkie dobro wspólne. Ja tutaj zawsze jestem po stronie tych, którzy dociekają informacji publicznej w tej sferze nie ma głupich pytań.
Nim Pan został Posłem zdobywał Pan doświadczenie w pracy samorządowej. Pamiętam jak zaczynałem swoją służbę samorządową i służbę publiczną. Po przyjeździe z Wielkiej Brytanii po kilku latach spędzonych na zachodzie, już jako młody człowiek, bardzo się martwiłem o to, że nasz kraj jest opóźniony jeśli chodzi o rozwój i budowę infrastruktury i chciałem się dowiedzieć czemu się tak dzieje, ile idzie środków publicznych na konkretne inwestycje jak są wydawane, czy w sposób jawny, czytelny, przejrzysty, gospodarny, jak jest to czy tamto wykonane, zostałem potłuczony po łapach, że mam się tym nie interesować, że nie mam tu czego szukać, bo tu są osoby od tego i to one się tym zajmują. Inaczej; zmykaj z naszego podwórka, nie twoja rzecz. Muszę powiedzieć, że pomimo iż powstała później ustawa o jawności finansów publicznych, to procedura dochodzenia do szczegółów (choćby w zakresie jawności różnych wydatków publicznych) jest nadal skomplikowana. Podaję przykład z działalności gospodarczej w sektorze publicznym, ale to również dotyka wszystkiego co się dzieje w obszarze decyzji administracyjnych, świadczeń i obowiązków obywatela. Tu jest problem. Nie ma się tą kontrolą kto zajmować. Jak już się ktoś pojawi, a z mojego doświadczenia wynika, że raz na jakiś czas się pojawia, to staje się wrogiem publicznym numer jeden, odbiera się go jako przeciwnika. To jest problem naszej demokracji, opisany mechanizm ma wpływ na to jak funkcjonujemy, jak żyjemy. Kiedy przestajemy się interesować Rzeczpospolitą, sprawami publicznymi. To podejmujemy decyzje i akceptujemy zachowania, które będą miały nieodwołalnie potężny wpływ na tempo rozwoju naszego kraju, na relacje obywateli, grup społecznych, zawodowych, straty dla jednych i korzyści dla drugich.
Wróćmy jeszcze na koniec na lokalne podwórko do Szczawnicy. Ta jednostkowa sprawa, o którą mnie Pan zapytał, zdecydowanie wymaga działania. Jeżeli sms z pogróżkami to wynik takich czy innych zdarzeń lub spotkań, to adresat ma pełne prawo do oceny tego, ma prawo żeby się zgłosić z niepokojem do prokuratury po zobiektywizowanie tego wydarzenia, bo to jest też forma obrony i tej formy obrony nie można sobie odbierać. Ona może spowodować naprawę relacji i strony uzgodnią relacje. Na skutek tego być może wszystko zacznie działać lepiej, dla dobra wspólnego. Może to spowodować zakopanie topora wojennego i rozpoczęcie realnej zdrowej pracy dla dobra lokalnej społeczności. Wszyscy będą wiedzieć więcej, wzbogaci się świadomość, że istnieje odpowiedzialność za czyny. Nie chciałbym jednak ferować wyroków, gdyż nie mam dogłębnej wiedzy na ten temat. Władzy nie można tylko przytakiwać, bo jest to droga donikąd. To jest droga do psucia państwa. A psucie państwa może trwać w nieskończoność, bo to nie jest tak, że jak się raz napsuło, to dalej już ten proces nie postępuje i nie pogłębia się. To można ciągnąć w nieskończoność w naszym zasobnym państwie, nasze inteligentne społeczeństwo nie może dać zezwolenia na funkcjonowanie mechanizmów psucia Państwa, ponieważ będą zbyt duże straty dla obywateli. I to jest nieodwołalne i niezaprzeczalne w mojej wiedzy i opinii. Każdy, kto próbuje ten proces powstrzymać i skierować go w dobrą stronę, w przeciwstawną stronę, ten zasługuje na szacunek i chciałbym takiemu komuś dodać sił, do działania. Jakby powiedzieć to po angielsku: „don't give up”. No nie ma głupich pytań, są tylko głupie odpowiedzi. Pytać trzeba i nie może być tajemnic, bo gdzie jest tajemnica, tam czasem zaczynają się pogróżki.
|