
| Szanujmy się nawzajem |
|
|
|
Aktualizacja - 2 część Hasło „po stronie ludzi” patronuje naszej gazecie od zalążków i pierwszych zarysów profilu pisma. „Kurier Pieniński” powstał z myślą o ludziach i dla ludzi, by poruszać bliskie im problemy i stać się areną, gdzie do głosu dojdą sprawy, które z różnych przyczyn (najczęściej o charakterze polityczno-społecznym) nie miałyby szans na zaistnienie. Jesteśmy tubą medialną tych, którzy w różnych sprawach mają rację, a mimo to skazywani są na milczenie. Łamy naszego periodyku zapełniane są Waszymi opiniami. Taka misja bywa niewdzięczna. Bywa, że cienie przesłaniają blaski chęci niesienia pomocy. Arena debaty postrzegana bywa jako arena wojennych walk i tu kilka zdań refleksji. Wystosowano podobno protest, w którym część mieszkańców Jaworek domaga się łagodniejszego podejścia „Kuriera” do osób związanych z UMiG Szczawnica. Piszemy „podobno”, gdyż jako strona powinniśmy zostać o nim poinformowani, z niewiadomych przyczyn tak się nie stało. Mariusz Tokarczyk – sołtys Jaworek, zaapelował o rodzaj paktu o nieagresji, 150 dni pokoju na linii „Kurier”- Urząd Miasta.
Ale przecież ani kompromitowanie, ani ośmieszanie struktur urzędowych nie jest i nigdy nie było naszym priorytetem. Do bezkompromisowych działań z naszej strony nigdy by nie doszło, gdyby odpowiednie instytucje i reprezentujące je osoby nie naruszały w sposób rażący norm demokratycznych i zachowań właściwych demokracji. Szanowni Czytelnicy, to władza jest dla ludzi – nigdy na odwrót. Banał, jednak – jak widać – w określonych kręgach zapomniany. Jeżeli wolą mieszkańców jest, abyśmy w ”KP”, w wydaniu drukowanym, nie poruszali nowych kontrowersyjnych tematów o poczynaniach burmistrza i jego podwładnych, to oczywiście, zgodnie z hasłem „po stronie ludzi”, możemy się do tej prośby przychylić, naszym celem nie jest i nigdy nie było atakowanie burmistrza, a jedynie uświadamianie czytelnikom istnienia pewnych mechanizmów sprawowania władzy, którym chcą czy nie – podlegają. Nieludzkim wręcz byłoby zignorowanie takich głosów i sugestii – byłoby to także rodzajem hipokryzji w kontekście idei „po stronie ludzi”. Ten gest względem UM nie wynika z naszej niepewności odnośnie słuszności działań redakcji, nie jest też przejawem strachu przed publikacją, nie kierujemy się również poczuciem winy, a ludzkim odruchem życzliwości względem tych mieszkańców, którzy chcą dać burmistrzowi szansę na wywiązanie się ze swoich przedwyborczych deklaracji. „Władza jest służbą, a nie przywilejem. To nie ludzie powinni być zależni od władzy, lecz przeciwnie – władza ma zależeć od ludzi” – ta wypowiedź papieża Jana Pawła II była wielokrotnie wykorzystywana w kampanii wyborczej Grzegorza Niezgody. Ludzie chcą spełnienia tych obietnic, a wypełnianiu ich jesteśmy i będziemy przychylni. Niewątpliwie przez ostatnie pół roku burmistrz otrzymał prawdziwą lekcję demokracji. Społeczność lokalna ma nadzieję, że dzięki niej zrozumie, że sprawowanie władzy nie polega na pisaniu donosów na swoich mieszkańców, czy na pozywaniu ich do sądu za krytykę sposobu piastowania urzędu, że będzie bardziej życzliwy, wyrozumiały, po prostu bardziej ludzki. W tym miejscu chcemy odnieść się jeszcze do pewnej rozpowszechnianej opinii. Wspierany przez nas medialnie Józef Ciesielka postrzegany jest jako winowajca, zacietrzewiony burzyciel i mąciwoda, a burmistrz w tym sporze jest osobą poszkodowaną. Z tego powodu zamieściliśmy wypowiedź Krzysztofa Mańkowskiego – również byłego radnego, który w sprawie drogi na Zaskalskie idzie o wiele dalej niż Ciesielka. Stanowisko obu panów w kwestii drogi jest tożsame, a przecież Krzysztofa Mańkowskiego trudno zaszeregować jako burzyciela, mąciwodę i pieniacza. Dla włodarzy miasta niech będzie to przestrogą, czy warto posługiwać się propagandą i czarnym pijarem, czy warto zaczepiać, nękać i prowokować? Warto zadać sobie w tym miejscu pytanie, do czego zdolna byłaby władza w Szczawnicy, gdyby tych zapędów nie ostudził były szczawnicki radny? Zanim więc wydamy przedwczesny osąd, może warto przemyśleć, czy za determinację i upór Ciesielki nie należy się zwykłe „dziękuję”? Józef Ciesielka został przez burmistrza oskarżony przed sądem za uzasadnioną, dopuszczalną i ogólnie przyjętą krytykę władz Szczawnicy. Sędzia Sławomir Biskup, wydając wyrok skazujący, naruszył wszelkie procedury sądowe i dopuścił się karygodnego niechlujstwa w prowadzonej sprawie – niemniej jednak zwolnił Ciesielkę z kosztów sądowych. - Burmistrz zażądał ode mnie 300 zł, a ja nie miałem na leki dla syna - wspomina Ciesielka. - Stąd moja apelacja do sądu okręgowego, który mnie oczyścił z wszelkich zarzutów i skierował sprawę do ponownego rozpatrzenia. Byłem gotowy podać rękę burmistrzowi, pojednać się, zapomnieć o całym konflikcie. Jednak burmistrz przygotował kolejny akt oskarżenia. To właśnie skłoniło mnie do powiadomienia prokuratury o przestępstwie. W rozmowie z nami Ciesielka przyznał, że gdyby burmistrz nie wykonał kolejnego kroku i nie złożył kolejnego pozwu przeciwko niemu, nie byłoby sprawy o Zaskalskie. Dlatego nie odwracajmy ról, kto kogo ściga i kto komu wytacza kolejne procesy. Redakcja “Kuriera Pienińskiego” włączyła się w tę sprawę na prośbę osób zaniepokojonych działaniami burmistrza. Po prześledzeniu postępowania sądowego okazało się, że jest ono prowadzone z naruszeniem procedur, a obywatel sam (jako jednostka bez wsparcia medialnego) nie jest w stanie stawić czoła zarzutom i zawsze będzie skazany na przegraną. Oskarżenia mieszkańców w stosunku do Ciesielki są bezzasadne, aczkolwiek całkowicie zrozumiałe, ponieważ mieszkańcy nie znają podłoża tego konfliktu, a informacje, które do nich docierają, przekazywane są często przez osoby stronnicze, których rolą jest przedstawianie burmistrza jako osoby poszkodowanej w tym sporze, a nie głównego rozgrywającego, którego nie stać na zwykłe podanie ręki - nasuwa się zatem pytanie: kto jest doradcą burmistrza? Osoby, które znają genezę tego konfliktu i zdają sobie sprawę jaką determinacją wykazał się Ciesielka aby obronić swe stanowisko względem UM, piszą i telefonują do naszej redakcji z propozycją, by wyróżnić go za pracę na rzecz całej lokalnej społeczności – tak więc ile osób, tyle stanowisk i propozycji... To nie Jaworki i nie Zaskalskie są problemem jak chce to podkreślić władza. Fakt, że poruszone zostały istotne (aczkolwiek kontrowersyjne i drażliwe dla pewnych kręgów) sprawy związane z tym rejonem, to na swój sposób przypadek. Gdyby kwestie związane ze skazaniem człowieka za przekazanie informacji prasie (nota bene nie tego, który faktycznie je przekazał) dotyczyły innej lokalizacji, decyzja o publikacji byłaby równie trudna, ale także zostałaby podjęta. Redakcja działa bowiem jedynie w obszarze, który wiąże się z dobrem społecznym i trzeba wiele złej woli jeżeli idzie o władze, aby tego nie dostrzec – w końcu mogliśmy poruszyć wiele tematów, o których wiemy, a które mogłyby zaszkodzić inwestycjom w Szczawnicy.
2 część
Dobra nie należy utożsamiać z ogólnym poklaskiem i aprobatą. Jeśli więc wolą mieszkańców jest przemilczanie pewnych kwestii i udawana ślepota na uchybienia, które na dłuższy dystans podkopują fundamenty, na jakich opiera się lokalne społeczeństwo, to oczywiście przychylimy się tej prośbie zgodnie z naszą dewizą: „po stronie ludzi”. Warto jednak rozważyć, czy owo przymykanie oczu i wysuwanie przez wielu argumentów typu: „Bo władza może nie jest doskonała, ale coś robi – i zawsze może być gorsza” to gra warta świeczki? Jako redakcja nie możemy pozostawać obojętnymi na głosy, które wspierają lokalne sfery rządzące. Bowiem nie chodzi o jednostronność i wybiórczość. Tak jak zostało to podkreślone, według nas każdy zasługuje na drugą szansę. Nierozsądnym byłoby definiowanie miejscowych struktur jedynie przez negatywny pryzmat. Należy tu jednak rozróżnić słuszne i dobre dla społeczności decyzje, a przypisywanie sobie zasług, co w naszym odczuciu bywa często mylone przy konstruowaniu kontrargumentów względem naszych zarzutów wobec UMiG. Na pierwszy ogień rzucany jest zawsze ogrom inwestycji. Oczywiście, trudno go nie dostrzegać, jednak należy zadać sobie pytanie, czy efekty rozwoju uzdrowiska to owoc działań, usilnych starań i zabiegów władz, czy naturalny proces modernizacji, wpisany w schematy rozwoju wsi i mniejszych miast, którym od jakiegoś czasu silnie patronuje Unia Europejska, zasilając lokalne budżety w ramach różnorakich projektów? Pierwotny profil „Kuriera Pienińskiego” zakładał nastawienie na aspekty turystyczne, wspierające promocję regionu – uważamy, że bez tego nie poprawi się kondycja finansowa mieszkańców – niestety jest to obszar, w którym również widać całkowity brak zainteresowania władz lokalnych. Chcielibyśmy, aby Szczawnica miała możliwość konkurowania z takimi miastami jak Zakopane, Białka czy Krynica. Miało być „łatwo, lekko i przyjemnie”. Jednak zetknięcie z problemami, które licznie sygnalizowali mieszkańcy, stało się bodźcem do zabrania głosu w kwestiach z dziedziny polityki. Chętnie jednak powrócimy do pierwotnych idei i oddamy pole np. „Tygodnikowi Podhalańskiemu”, który zarówno przez częstotliwość, jak i zakres zasięgu, wydaje się być bardziej zobligowany do poruszania trudnych tematów. Red. Aneta Dusik, stając po przeciwnej (niż UM) stronie barykady w sprawie straży miejskiej, wykazała, że chcieć znaczy móc. Reasumując, przychylamy się do prośby sołtysa Jaworek i grupy jego zwolenników, którzy optują za tym, aby nie poruszać nowych tematów, które mogą skompromitować tutejsze władze, a tym samym być może zaszkodzić rozwojowi Szczawnicy. Chcielibyśmy jednak, aby został spełniony jeden warunek: SZANUJMY SIĘ NAWZAJEM – my szanujemy zdanie grup wspierających UM (nawet tych bezkrytycznych, gdyż być może jeszcze nie miały okazji doświadczyć na sobie pewnych „efektów ubocznych”), ale też władze miasta MUSZĄ uszanować zdanie tej części społeczności, która ma odmienne poglądy i doświadczenia. Jest bowiem grupa, która nie akceptuje i nie zaakceptuje urzędników łamiących prawo. Są to osoby, które nie życzą sobie odwiedzin funkcjonariuszy w swoich domach czy firmach - ”przestępców”, bo każdy, kto narusza prawo, jest przestępcą i trudno dziwić się lub negować takie stanowisko. Jak to ujął jeden z mieszkańców Szczawnicy: - Poniżającym jest dla mnie, że na kontrolę przychodzi urzędnik notorycznie łamiący przepisy, a sama kontrola jest niezgodna z procedurą prawną. Mimo wszystko pamiętajmy, że są mieszkańcy, którzy mówią stanowcze NIE nieetycznym urzędnikom i sytuacji panującej w UMiG Szczawnica. |