|
Dariusz Morawczyński kolejny raz wygrywa z urzędnikami |
|
|
|
Prokuratura Rejonowa w Nowym Targu prowadzi śledztwo w sprawie niedopełnienia obowiązków przez wójta Krościenka. - Nie miałem nic do ukrycia - zapewnia wójt.
Prokuratura bada, czy nie doszło do zaniedbania ze strony wójta w związku z nieprzekazaniem do rady gminy decyzji o umorzeniu śledztwa, wydanej przez Prokuraturę Rejonową w Gorlicach. Miało to pozbawić krościeńskich radnych możliwości jej zaskarżenia.
Przypomnijmy, w marcu ubiegłego roku prokuratura na wniosek radnego Dariusza Morawczyńskiego wszczęła postępowanie w dwóch sprawach. Pierwsza dotyczyła przekroczenia uprawnień przez wójta i jego zastępcę przy zawieraniu umów oraz wydatkowaniu gminnych środków bez upoważnienia radnych. Druga - zatrudniania przez kierownik Gminnej Biblioteki Publicznej osób bez wymaganych kwalifikacji zawodowych i wykształcenia.
W związku z umorzeniem śledztwa Morawczyński złożył zażalenie na postępowanie Prokuratury Rejonowej w Gorlicach. Ta odmówiła przyjęcia pisma argumentując, że radny nie jest osobą do tego uprawnioną. W tym samym czasie prokurator okręgowy w Nowym Sączu przesłał odpis postanowienia gorlickiej prokuratury radzie gminy, której jednocześnie - jak się okazało - przyznano status pokrzywdzonego. Pismo w tej sprawie jednak nie dotarło do radnych, bo zdaniem władz gminy było to pismo adresowane do urzędu gminy, jako informacja dla wójta Stanisława Gawędy .
- Nie miałem w tj sprawie nic do ukrycia, prokuratura w Gorlicach umorzyła wcześniejsze postępowania, bo nie stwierdziła żadnego przestępstwa. Wyjaśnienie w tej sprawie nie było tajne. Każdy doskonale wiedział o tym, jak się ta sprawa zakończyła - tłumaczy wójt Krościenka. - Błędem było tylko to, że tego pisma, które do nas przyszło nie odczytaliśmy na sesji rady gminy.
ad
Tygodnik Podhalański |