|
Trudno się więc spodziewać po Tusku i jego kamratach, że oni, jak już przechwycą w Polsce wszystko, jak już całą konkurencję wytną w pień- czy to mordując ich na nieludzkiej ziemi przy pomocy przyjaciół z KGB, czy nasyłając na biura opozycji psychopatów naszczutych nienawiścią- to tak uposażeni wezmą się nagle za jakieś refleksje, jakieś impulsy rozwojowe itp. sprawy. Nic z tych rzeczy. Nikt im na to nie pozwoli, są oni bowiem mianowańcami grzecznie wykonującymi dyrektywy z zewnątrz.
Tęsknota za barbarzyńcą
Autor: Artur M. Nicpoń
Różni moi znajomi, lemingi, ale z tych takich lemingów deko bystrzejszych, które już coś tam trybią, ale tylko trochę, mówią do mnie czasami tak- że co ty, Nicek, wygłupiasz się z tym całym PiSem. Przecież dla kogoś takiego jak ty, taka Platforma wydawałaby się być idealną formacją.
Dlaczego tak mi te lemingi mówią? Ano mówią mi tak dlatego, że ja często powtarzam, że to nie jest tak, że organizm państwowy i wspólnota może sobie tak bez końca gnić i osłabiać. Że jak wspólnota i państwo słabną- a słabną, bo gaśnie ich kultura, która zamiast tętnić własnym życiem staje się imitacją- to zaraz pojawiają się jacyś barbarzyńcy, żeby tak osłabłe „zwierzę” pożreć. Tu dobrze sobie to powiedzieć jasno- od kiedy Polska osłabła stała się obiektem ataków barbarzyńców. I tych germańskich i tych azjatyckich. Barbarzyńca to ktoś bez kultury. Może się to wydawać dziwne, że ja tak mówię o Niemcach, że to są barbarzyńcy bez kultury. A Kłopotowski, któremu cyklofrenicznie* ryje beret, zakrzyknąłby wręcz, że jak to tak, boć tylu nam dała niemiecka rasa ludzi wybitnych i jakoś tam się odciskających na formie świata. Już tam mniejsza o Ruskich, bo o nich wiadomo, że to dzicz cuchnąca i nikt się po nich nie spodziewa niczego dobrego. No ale żeby Niemcy barbarzyńcami? Bez kultury? No bez kultury, zwykłe barbary. Wystarczy popatrzeć, jak toto do nas lezie i jakich się w tym celu ima konceptów. Umówmy się, że normalny, cywilizowany człowiek wzdraga się z odrazą na samą myśl o tym, co ci Niemcy mają we łbach, żeby np. pobudować takie obozy koncentracyjne, uwierzyć w siebie, jako w nowych Żydów, rasę panów (odsyłam, na marginesie, do tekściora o żydowskich korzeniach totalitaryzmów i pokombinowaniu o tym w kontekście protestantyzmu, który jest wszak niczym innym, jak judaizmem plus wieprzowina), czy szczać po gaciach na widok tego pajacyka ze śmiesznym wąsikiem wywrzaskującego te swoje brednie. U nas, w Polsce, ten cały Hitler, który podbił serca i umysły Niemców, byłby co najwyżej obiektem szyderstw i kpin. Niczym więcej. Mamy więc doskonały dowód na to, że to, co do nas lezie z Niemiec, to jest zwykła hołota. Barbarzyńcy. Ludzie bez kultury. Chamstwo. Chamstwo jednakowoż ma tzw. przebicie. Tym wygrywają barbarzyńcy. Chamstwem. Kultura, jak już się ładnie rozwinie, jak już osiągnie swój szczyt, zaczyna sobie wygasać. Ludzie niegdyś wojowniczy i mądrzy zamieniają się w ciapowatych głupców. Oczywiście ten proces pedalenia maskowany jest pod pozorem różnych postkulturowych wykwitów. Ludzie robią się tak wrażliwi i wysubtelnieni, że nie mieści im się po prostu w głowach, że można tak na chama, z buta i w ryj. I właśnie wtedy pojawiają się barbarzyńcy, którzy jak najbardziej na chama, z buta i w ryj. I wygrywają. Najpierw, mając przeważające siły, wykańczają tych, którzy się do jakiejś walki z nimi zrywają, następnie gnoją i zastraszają resztę grabiąc ich i gwałcąc zwyczaje. Tak na marginesie to zdumiewające, jak potężna jest polska kultura, która pomimo dwóch stuleci róznych okupacji i jawnego jej wykorzeniania, nadal się trzyma. Idę o zakład, że gdyby takiej obróbce poddać jakichś Francuzów, Anglików, czy Niemców, to dziś byliby kim by się chciało, żeby byli. Zresztą, w Anglii przecież Tudor taką operację wykonał. We Francji rewolucja i całe to związane z nią bestialstwo, o Niemczech nie wspominam. Mówią więc te moje, takie bardziej kumate lemigi, że przecież PO, to nic innego, jak tacy właśnie barbarzyńcy, którzy się na osłabłym ciele Polski żywią. A skoro ciało za słabe, by się bronić, to trzeba barbarzyńcom dać się najeść, trzeba pozwolić, żeby oni zastraszyli ludzi, żeby ich ograbili a ich zwyczaje zniszczyli. Bo, jak uczy historia, z tych barbarzyńców, za jakiś czas będzie pełną gębą kultura. Że to są nasi własni, wewnętrzni barbarzyńcy i powinniśmy dziękować Bogu, że to oni się na ciele Polski pożywiają, a nie np. Niemcy czy Ruscy. Bo ktoś się przecież pożywi, skoro ciało słabe. I gdyby tak było, to ja bym im przyznał rację. Gdybym ja bowiem widział w Platrusiarni, że oni są barbarzyńcami, to ja bym takim barbarzyńcom przyklasnął. Niestety, Platfusiarnia to nie są żadni barbarzyńcy. To nie są ludzie prekulturowi, na progu, którzy co prawda wpadają do miasta z ogniem w oczach, łupią, gwałcą i podpalają, ale oczyszczają w ten sposób ziemię pod nowy zasiew. To są, co już chyba wszyscy widzą, zwykli złodzieje. Jumacze. Platfusiarnia, tu w sensie całej tej postkomuny. Wszystkie te pijawki. Cały ten świetnie zorganizowany front kurew i złodziei, poczynając od leśnych dziadków z PZPN itp. tworów, przez komunę różową od Michnika i Olka OMC magistra Kwaśniewskiego, oraz środowisko Bronia Dwurury, przez tych zdeprawowanych kmieci z PSLu, hołotę od Palikmiota, na Zbychach, Mirach i tej ryżej małpie skończywszy. Wszyscy ci, którzy Polskę rozkradają. Czy barbarzyńcy nie kradli? Ależ owszem, kradli jak najbardziej. Niemniej tym, co odróżnia barbarzyńców od zwykłych złodziei z Platfusiarni, był fakt samosterowności barbarzyńców. Po prostu, jak jeden z drugim Amalryk szedł grabić, gwałcić i podpalać, to szedł, że tak powiem, na własny rachunek, powodowany swoją własną, prywatną wolą. Żadna Angela Merkel, albo inny Putin danemu Amalrykowi nie mówił, żeby swój lud gnoił i deptał i nikt mu za to groszem nie rzucił, ani nagrodą im. jakiegoś martwego Niemca. Barbarzyńcy byli więc samosterowni i jako samosterowni, mimo że barbarzyńcy, byli- jak to mawia Wyrus- nadziejni. Istniała szansa, że coś się z nich z czasem wykoci. Dany barbarzyńca, jak już sobie pograbił, jak już sobie popodpalał, jak już sobie tych wymytych i pachnących bab poruchał, to zdolny był do refleksji takiej, że w sumie nie byłoby nic złego w tym, jakby jego własna baba czasami sobie przepłukała podwozie, a nie tylko wtedy, kiedy horda przeprawia się przez rzekę, co by miało pozytywny wpływ na życie seksualne takiego barbarzyńcy, boć to zawsze jednak lepiej się rucha babę domytą, niż wręcz przeciwnie. No a to już jest impuls rozwojowy, przyznacie. W naszej sytuacji jest dokładnie odwrotnie. Nasz pseudobarbarzyńca z Platfusiarni o żadnym impulsie rozwojowym nawet nie jest w stanie pomyśleć z tej prostej przyczyny, że on jest po prostu wynajęty do konkretnej roboty, czyli do rozwalenia Polski i wzorem sowieckiej armii o własne uposażenie musi sobie zadbać sam, kradnąc. Trudno się więc spodziewać po Tusku i jego kamratach, że oni, jak już przechwycą w Polsce wszystko, jak już całą konkurencję wytną w pień- czy to mordując ich na nieludzkiej ziemi przy pomocy przyjaciół z KGB, czy nasyłając na biura opozycji psychopatów naszczutych nienawiścią- to tak uposażeni wezmą się nagle za jakieś refleksje, jakieś impulsy rozwojowe itp. sprawy. Nic z tych rzeczy. Nikt im na to nie pozwoli, są oni bowiem mianowańcami grzecznie wykonującymi dyrektywy z zewnątrz. Skoro więc sytuacja przedstawia się właśnie tak, że organizm państwa coraz słabszy, skoro mogą ciało Ojczyzny szarpać różne ryże hieny i pospolici złodzieje, to tym bardziej miejsce jest na barbarzyńców, czyli takich zawodników, którzy nie oglądając się na nic cały ten układzik potraktują dokładnie tak, jak potraktowany być powinien-na chama, z buta i w ryj. A to oznacza znowu, że ulec musi całkowitej zmianie sposób działania partii o nazwie PiS. Ja doskonale rozumiem to wszystko, co jest pragnieniem Jarosława Kaczyńskiego, żeby się od tej hołoty Tuska i reszty odcinać kulturą, żeby nie zniżać się do poziomu przeciwników, że chodzi o standardy itp. sprawy. Niestety, to jest droga ku zatraceniu. Kultura bowiem, żeby być kulturą autentyczną, potrzebuje mieć fundament wylany z krwi i wybrukowany urżniętymi łbami wrogów. Wrogowie muszą najpierw zostać pokonani i unicestwieni. Ich dobra muszą zostać splądrowane, żony i córki zgwałcone i sprzedane do burdeli, a oni sami wraz z męskimi potomkami powieszeni za jaja na okolicznych drzewach i latarniach. Tylko w ten sposób samosterowna struktura barbarzyńców jest w stanie wchłonąć podbijany organizm państwowy i nadal pozostać samosterowna. A to wszystko oznacza znowu, że jeśli chcemy tu kiedykolwiek prawdziwej Polski, takiej przed którą Moskwa i Berlin stra ze strachu po gaciach, to bez barbarzyństwa, bez ubrudzenia sobie rączek nic zrobić się nie da. Inaczej czeka nas kolejne „moralne zwycięstwo”, co zaczyna być powoli jakąś naszą plagą narodową.
Źródło http://nicek.info/2012/07/23/tesknota-za-barbarzynca/ |