|

Może istnieć film pornograficzny, który podobałby się jednocześnie mężczyźnie i kobiecie. Żeby oglądać go we dwoje, mężczyzna musiałby wyłączyć fonię, a kobieta założyć słuchawki. Albo na odwrót - kobieta może włączyć fonię, a mężczyzna włożyć w uszy stopery. Zgodnie z konwencją gatunku bohaterowie na ekranie powinni błyskawicznie przejść do zdecydowanej akcji. Nie powinni jej nawet na chwilę przerywać, jednakże kobieta musi słyszeć w słuchawkach dialog między bohaterami, nasycony odcieniami głębokich emocji. Jakkolwiek psychologia w ujęciu mężczyzn i w ujęciu kobiet się różni, to mają cechę wspólną - świadomość odmienności psychologii męskiej od kobiecej.
Już od dzieciństwa wiadomo, że „dziewczynki na lewo, chłopcy na prawo”. By ktoś, nie daj Boże, nie pomylił drzwi, oznacza się je trójkątem i kółkiem. Gdy w telewizji leci tak typowo męski program, jak mecz, żony zaczynają żądać rozwodu z prawem powrotu do panieńskiego nazwiska. Z męskiego punktu widzenia serialami brazylijskimi interesują się tylko głupie gęsi, z damskiego zaś nawet gęsi są mądrzejsze od kibiców. Jedno i drugie jest jednakowo niesłuszne, zważywszy, że ani mecze, ani telenowele nie odwołują się do rozumu, tylko raczej do instynktów.
Dla kobiety niezłym sposobem na zrozumienie psychologii mężczyzny jest oglądanie meczów (babskie pogaduchy o polityce, uprawianie boksu itp.). Mężczyzna ma szansę zostać znawcą damskiej psychologii, gdy będzie oglądał seriale romantyczne (gadał z kumplami o sprawach sercowych, uprawiał taniec brzucha itp.). Człowiek myślący, bez względu na płeć, zwróci uwagę, że w gruncie rzeczy męskie zainteresowania różnią się od kobiecych tylko jedną zasadą, w której obecny jest motyw instynktu (tych mniej myślących przepraszam za moje zepsucie). Taoista albo i jeszcze bardziej starożytny Chińczyk powiedziałby, że mężczyźni czerpią energię yang, a kobiety yin. Osobiście nie jestem aż tak starożytna, a mój ojciec, o ile mogę wierzyć mamie, też nie był Chińczykiem. W związku z tym wyłuszczę zawiłą myśl Wschodu swojsko a prostolinijnie.
Mężczyzna dąży do podniecania się, zaś celem kobiety jest podniecanie innych.
Niesłusznym byłoby mniemanie, że chodzi o podniecenie seksualne, jednakże jeszcze mniej racji będzie miał ktoś, kto stwierdzi, że jakiekolwiek podniecenie może być w ogóle wyprane z pierwiastka seksualnego (fani Widzewa na byle murku porównują ŁKS do członków męskich tudzież prostytutek - i na odwrót - red.). Książki o miłości, sentymentalne seriale, żurnale mód to produkty zaspokajające kobiecą potrzebę zdobywania metod (nawyków i technik) podniecania. Dyskusje polityczne, mecze, „świerszczyki” to przemysł pracujący dla zaspokojenia męskiej potrzeby przedmiotu (przyczyn, bodźców) podniecania się. Mężczyźni się mylą, gdy sądzą, że ostry seks na ekranie obraża kobiety. On je po prostu nudzi. Kobiety wiedzą, że melodramaty nudzą mężczyzn, ale się mylą, gdy sądzą, że powodem jest męski cynizm. Jeśli za cynizm będziemy uważać skłonność do oceniania wszystkiego z punktu widzenia własnych korzyści, to mężczyźni są w równym stopniu cyniczni, jak kobiety. Nie bardziej i nie mniej. Przez pierwsze pięć minut kobieta może z zainteresowaniem oglądać film pornograficzny. Uważnie się przyjrzy głównej bohaterce, oceni jej trwałą, tatuaż, depilację, odessany tłuszcz, silikonowe piersi, pośladki, łydki... O ile gwiazda porno ma podejrzanie wiotką kibić, kobieta może się jeszcze przez chwilę interesować, by oszacować, ile żeber dała sobie wyjąć. Po upływie tego czasu normalna kobieta zacznie się nudzić, zwróci uwagę na znajdującego się obok niej (stojącego, siedzącego czy leżącego) osobnika i poczuje się zdumiona, gdy ten będzie z radością patrzył w ekran.
 - Podoba ci się ta bździągwa? - Daj spokój, ekstra babka! - Babkę to ja mam w tym wieku! - Zazdrosna? - Niby o co? O silikonowy biust? - Co ci do łba przyszło, że silikonowy? Biust jak ta lala. Superbiust. A ty do kogo dzwoniłaś o pierwszej w nocy? - Tego... - Pytam, do kogo dzwoniłaś? - Do takiego jednego - chłopak jak świeca... - Tylko palić się do ciebie nie chce - co? Ciąg dalszy wedle gustu - zgodnie z temperamentem, wychowaniem i wyobraźnią obydwojga uczestników. A oto bezpłatna (ale bezcenna) porada dla wszystkich mężczyzn, którzy, gdy się do niej zastosują, mogą nie tylko zdobyć na wyłączność każdą podobającą im się kobietę, ale zachować tę wyłączność tak długo, jak im się spodoba, zyskując łaskę tkliwego gruchania i zapachu domowego ciasta. Trzeba kupić razem z partnerką (albo i z dopiero co poznaną kobietą) kasetę wideo typu X i spokojnie jej zaproponować wspólne oglądanie. Dopiero co poznanej kobiecie można zełgać, że to kreskówka - Shrek czy coś w tym rodzaju. Gdy tylko na ekranie zjawi się wzdychająca piękność, trzeba skrzywić się z obrzydzeniem i zacząć przewijać taśmę z komentarzami w stylu: „No co to jest? Co to jest? Kogo oni biorą do tych filmów? To już nie mieli nikogo z ludzką gębą i normalną figurą?”. Biorąc pod uwagę, że jeszcze nie minęło pięć minut, kobieta (nawet świeżo poznana) na pewno poprosi o zatrzymanie, bo jeszcze się nie zdążyła przyjrzeć śladom po operacjach plastycznych i ją to interesuje. Sprytny mężczyzna nie dopuści do tego, robiąc niezadowoloną minę. „Chciałabyś, żebym został impotentem? Zaraz się zacznie następny film, to zatrzymam. Mam nadzieję, że będzie jakaś znośna laska”. Czy trzeba mówić, że każda kolejna laska ma być bardziej nie do wytrzymania, że każde nowe dziewczę powinno wywierać na mężczyźnie jeszcze gorsze wrażenie, niż poprzednie? Każdy mąż postąpi słusznie, jeśli będzie regularnie uzupełniał domową kolekcję ostrej erotyki, ale ani jednego filmu nie będzie w stanie obejrzeć do końca. „Jak cię to, kochana, interesuje, to sobie oglądaj te pokraki, ale żebym ja nie widział”. Co do kobiety niezbyt dobrze znanej, to niewątpliwie nabierze ona ochoty na bliższą, a potem jeszcze bliższą znajomość. „A ja co - podobam ci się?” „Powiedziałbym, że nie, ale nie umiem kłamać. Podoba się - nie to słowo! Jesteś po prostu ekstra!”. Mądra kobieta nie będzie czekała, aż ją sobie ktoś owinie wokół palca. Sama spróbuje manipulować mężczyznami. W tym celu musi zrozumieć, że dziewczynka różni się od chłopca nie kokardką na głowie, tylko tym, co ma pod tą kokardką. Dopasowując do siebie psychologię mężczyzny, kobiety czasem próbują sprawić mężczyznom przyjemność i komentują film pornograficzny, jak następuje: „Ale pokraka! Wacka też ma do niczego. Chyba pedzio - jak myślisz?”. Ku wielkiemu zdumieniu kobiety, ukochany w odpowiedzi na taki tekst krzywi się: „Nie marudź. Popatrz lepiej, jaka laska”. W istocie rzeczy mądrą kobietę takie słowa z ust mężczyzny powinny rozczulić. Po pierwsze jej mężczyzna jest stuprocentowym osłem, tj. istotą mało wyrafinowaną, nie umiejącą obchodzić się z kobietami. To oznacza, że zwykła kobieta takiego mężczyzny nie rozgryzie, a ona, mając jakie takie pojęcie o męskiej psychologii, może nim łatwo manipulować. Po drugie jej osioł jest stuprocentowym mężczyzną, tj. istotą z dużym potencjałem energii yang. Oznacza to, że kobieta nieprzygotowana ucieknie od niego jak z krateru czynnego wulkanu, a ona, jako kobieta przygotowana, może wykorzystać tę energię dla własnego dobra. Mężczyzna naiwny (osioł) tym się różni od mężczyzny sprytnego, że szczerze wierzy, jakoby różnica między płciami sprowadzała się do budowy narządów rozrodczych, fizycznej słabości kobiet i ich niedorozwoju umysłowego. Sprytny wie (albo przynajmniej się domyśla), że męskość i kobiecość tak się od siebie różnią, jak północ od południa, jak światło od ciemności. (Niejeden starożytny Chińczyk nie żałował życia na to, by opisać wszystkie istniejące w przyrodzie przeciwieństwa - pary yin/yang). Naiwniak - odwrotnie niż spryciarz - zwraca się do kobiety, szukając zrozumienia i nie czyni poprawek na to, że na każdy przedmiot kobieta zawsze patrzy z innego punktu, niż mężczyzna. To tak, jakby rozmawiali o Ziemi, ale mężczyzna by się na niej znajdował, a kobieta obserwowała ją z Księżyca. „Ziemia jest błękitną kulą” - powiedziałaby kobieta. „To grunt pod stopami” - powiedziałby mężczyzna. Głupia kobieta i prostoduszny mężczyzna mogą się zażarcie kłócić przez całe życie. Sprytny mężczyzna, ani na chwilę nie opuszczając Ziemi, może sobie wyobrazić, że widziana z Księżyca wygląda ona inaczej. Mądra kobieta domyśla się, że widok z Księżyca jest inny niż z Ziemi. Dopóki mężczyzna nie stanie się sprytniejszy, a kobieta mądrzejsza, ich kontakt będzie równie konstruktywny, jak moja rozmowa ze starożytnym Chińczykiem. Wtyczka i pustka Mądremu biada - mówi przysłowie. Ale tylko niezbyt mądremu. Głupiemu może i łatwiej żyć, ale tylko wtedy, gdy jest kompletnie głupi, tj. beztroski i bezkrytyczny. We wszystkich pozostałych przypadkach
człowiek może się uwolnić od bolesnych guzów i sińców, jeśli zlikwiduje większość własnych przesądów.
 Przesądy to gliniane posągi, które głupi rzeźbiarz sam ulepił i sam poustawiał w ciemnym korytarzu, żeby co chwilę uderzać w nie głową. Tak mężczyzna, jak i kobieta od razu zmądrzeje, gdy tylko przestanie uważać, że ktokolwiek ma ochotę ich obrazić. Mantra, którą powinna powtarzać kobieta, gdy chce w istotny sposób poprawić sobie życie osobiste, brzmi następująco: „Mężczyźni to kochane stworzenia”. Dla mężczyzny takie samo hasło, tyle że o kobietach. Po wielokrotnym powtórzeniu takiej mantry człowiek, chcąc nie chcąc, zaczyna pojmować psychologię płci przeciwnej. „Nie marudź - odpowie np. amator ostrej erotyki na uwagę żony odnośnie tego, co się dzieje na ekranie. - Chłop jak chłop, ale dziewczyna naprawdę świetna”. „Mężczyźni to kochane stworzenia - powinna pomyśleć żona. - Nawet to bydlę. Co z tego wynika? Nawet nie widzi, jak obraźliwe są dla mnie jego zachwyty nad inną kobietą. Czyli? Może się w ogóle nie zachwyca. No to w takim razie z czego się cieszy?”.
Jeśli kobieta będzie kontynuowała pozytywną medytację w tym samym stylu, jej pojęcie o męskiej psychologii jeszcze się rozwinie. „Jeśli mężczyźni to kochane stworzenia - to z mojej obecności. Ale dlaczego nie patrzy na mnie, tylko na ekran? Jeśli mężczyźni to kochane stworzenia, to nie mają wszystkich w domu”. Słusznie. Aby sobie uświadomić fakt, że na kuli średniej wielkości mogą się pomieścić lądy i morza, potrzebna jest pewna transformacja myślenia. Yang dąży do podniecania się, dlatego mężczyzna jest tak skonstruowany, że może go podniecać byle co. Kobiecie trudno zrozumieć, jak upajające są mecze, dlatego, że nie ma rozwiniętego mechanizmu, za pomocą którego mogłaby się identyfikować z graczami. Mężczyzna z nogami wyciągniętymi w kapciach przed telewizorem nie tylko śledzi piłkę. Wręcz sam jest piłkarzem i to do niego należą podania i celne strzały. Aby w mężczyźnie powstało pragnienie identyfikacji, wystarczy, by mu się spodobał rytm tego, co się dzieje. Czy to będzie dyskusja polityczna, czy walka bokserów, czy amory na ekranie, mężczyzna weźmie w tym żywy udział, gdy ten udział obiecuje „odlot”. W tybetańskiej Księdze Umarłych za najważniejszą cechę mężczyzny uznane zostało współprzeżywanie. Mężczyzna jest zdolny do błyskawicznego zjednoczenia się z wybranym przedmiotem, jak wtyczka z gniazdkiem i to jest jedyny sposób na doładowanie jego yang. Kobieta nie ma wtyczki, ale ma, za przeproszeniem, otwór. W Księdze Umarłych kobietę określa się słowem „pustka”. Cokolwiek kobieta myśli o pustce w ogóle i o otworze w szczególności, to funkcją próżni jest przyciąganie. Dlatego to kobieta nie chce słyszeć o żadnej identyfikacji. Chciałaby przyciągać do siebie. Kobieta obserwująca mecz, w przeciwieństwie do mężczyzny, nie biega wraz z piłkarzami po boisku. Siedzi na trybunie i je hot-doga, ani na chwilę nie zapominając, kim jest i jak jest ubrana. Śledzi piłkę, póki nie zaboli ją szyja, i zezuje na sąsiadów, póki nie zmęczą się oczy. Kobieta może być zainteresowana, jeśli osobiście zna napastnika. Wyobraża sobie, że biega on nie za piłką, tylko za nią, zamierzając podstawić rywalowi nogę. Jednakże nawet w takim przypadku kobieta nawet na chwilę nie zapomni, że jest Anną Bzibziak i siedzi na trybunie w malinowej bluzce. Kobietę nudzi oglądanie ostrej erotyki, ponieważ jej nie interesują nadzy mężczyźni na ekranie. Primo - nie zna ich osobiście. Secundo - przeważnie są zwróceni do niej tzw. polędwicą. Jaką pociechę może mieć kobieta z oglądania partii dolno-tylnych obcego mężczyzny? Co innego telenowela. Kobieta może znaleźć wiele pouczających rzeczy w historii seňority, którą jeden seňor rzucił, drugiego ona sama rzuciła i znalazła sobie trzeciego. Chociaż kobieta seňorów na ekranie też osobiście nie zna, to przynajmniej przestudiowała ich życiorys, stan cywilny, sytuację materialną i cechy charakteru. Gdy mężczyzna ogląda telenowelę, to nie czuje żadnej sympatii do tkliwych Latynosów, którzy w każdym odcinku wzdychają miłośnie, zamiast obrabować bank, względnie dać komuś po pysku. Nie znajdując żadnego stosownego obiektu do podniecającej identyfikacji, mężczyzna zasypia przed telewizorem rozstrojony psychicznie. Paradoks polega na tym, że kobieta zazdrosna o gwiazdy porno jest w takim samym błędzie, jak mężczyzna, gdy nie jest zazdrosny o brazylijskich wzdychaczy. Jeśli mężczyzna dyszy w tym samym rytmie, co aktor obrabiający na ekranie nagą małolatę, kobieta może sobie odpuścić, ponieważ jej ukochany w tej chwili nie istnieje. Choćby nie wiem jakiej rozkoszy dostarczało mężczyźnie kontemplowanie seksu na wideo, to ta rozkosz nie ma nic wspólnego z człowiekiem, na którego uczuciach kobiecie zależy. Inaczej z kobietami. Gdy ona płacze, kiedy Antonio wyznaje Laurze miłość, to boleje nad tym, że nie ma cienia szans na bliższą znajomość z tymże Antoniem. Zazdrość męska i kobieca to zjawiska różnej natury. Jeśli kobieta jest pewna miłości partnera, fizyczny fakt zdrady może jej być obojętny. Jednakże praktycznie niemożliwe jest przekonanie kobiety o tym, że zbliżenie fizyczne obeszło się bez uczuć. Kobieta jest istotą syntetyczną. (Nie w sensie napompowania tworzywami sztucznymi wszystkich wypukłych części ciała, tylko w tym, że świadomość kobiety jest oparta na syntezie). Dla kobiecej percepcji rozdzielność jest praktycznie niedostępna. Dlatego to kobieta nigdy nie wierzy męskim zapewnieniom, że seks i miłość to dwie różne sprawy. Świat kobiety jest tak zsyntetyzowany, że w efekcie może się zmieścić w punkcie jej „ja”, tj. w otworze, do którego kobieta pragnie włożyć wszystko, co jej się podoba.
Męski punkt widzenia Świadomość mężczyzny oparta jest na analizie, tj. podziale na części. Kiedy się charakteryzuje męskość jako współczucie, to nie ma na myśli nic, co by przypominało sentymentalizm. Odbieranie świata przez mężczyznę to akty przenoszenia „ja”, łączenie się to z jednymi postawami, to z drugimi - rozliczne grane role. Mężczyźnie, choćby był Otellem, łatwo uwierzyć, że kobieta, która go zdradziła, wciąż go kocha. Jednakże samo stwierdzenie tego faktu nie jest dla niego pocieszeniem. Mężczyzna może oszaleć z poniżającego poczucia klęski i złości na kobietę, która mu przyprawiła rogi. Jednakże (!) o ile rywal będzie się intensywnie ubiegał o rękę kobiety, mężczyzna może zrewidować swoją postawę i nie poczuć się pokonanym, ale zwycięzcą (bądź co bądź z nim została). W takim wypadku przestanie cierpieć z powodu przeszłej zdrady i będzie tylko dbał o zapobieganie kolejnej. O ile rywal ustępuje mężczyźnie we wszystkich znaczących granych rolach (jest w gorszej sytuacji finansowej, znajduje się niżej na drabinie społecznej, jest słabszy fizycznie), to mężczyzna może przeżyć zdradę kochającej kobiety niemal bezboleśnie. Taki sam stosunek do zdrady powstaje u niego, gdy rywal wielokrotnie go przewyższa. Dworzanie ze spokojem tolerowali związki swoich żon z królem. Tak samo rzymscy cesarze traktowali uprawianie przez swoje ukochane seksu z plebejuszami. Niewątpliwie zdrada jest nielojalnością i w każdym przypadku dla kochającego człowieka to stres. Jednakże ten sam mężczyzna w określonej granej roli szybko ten stres pokonuje, a w innej jest zmuszony zerwać z ukochaną kobietą. Analiza zazdrości męskiej i kobiecej ma duże znaczenie dla pojęcia sztuki manipulacji płci.
Sprytny mężczyzna powinien sobie przyswoić, że dźwignią do sterowania kobietą jest jej zachłanność emocjonalna. Aby być mądrą, kobieta musi zrozumieć, że mężczyzna to jego role.
I o ile mężczyzna do manipulacji kobietą potrzebuje haczyka z dobrą przynętą, to kobieta będzie musiała połapać się w maskaradzie męskich ról.
Jeśli kogoś nie wystraszył obraz żarłocznego karasia i komedianta bez twarzy, może udać się ze mną dalej - do podziemia ludzkich instynktów. W piekielnym słowie „manipulacja” dźwięczy bezpośrednie zagrożenie dla romantyzmu relacji międzyludzkich. W rzeczywistości romantyzm wymaga od człowieka starań, których istota sprowadza się znów do manipulacji. Podobno w miłości jedno kocha, a drugie ma z tego uciechę. Oboje mają uciechę, proszę państwa. Każde na miarę swojego zepsucia. Teoretycznie manipulator jest tak samo niebezpieczny, jak każdy człowiek posiadający wiedzę i wolę wykorzystania tej wiedzy do złych celów. Ale faktycznie ktoś, kto nie umie manipulować, nie przestaje ubiegać się o swoje, jednakże czyni to w sposób paskudny.
Człowiek, gardzący sztuką manipulacji, skazuje się na zależność od woli przypadku.
Jeśli nie będziemy się podniecać wizjami podstępnych złoczyńców, manipulator to człowiek, dopinający swego przez stwarzanie warunków, w których to, czego pragnie, dostaje na tacy. Szczególnie umiejętny manipulator może tak sprytnie narobić bigosu w życiu rodzinnym, że druga osoba będzie go prosić, by wziął to, czego chce. Pamiętacie Wolanda? „Nigdy nie proś o nic możnych tego świata. Sami przyjdą i przyniosą”.
Nieuchwytny sukces może nie tylko sam przyjść i zapukać do drzwi, ale będzie pokornie czekać, aż zostanie wpuszczony.
Po co kotu buty? Ofiara za nic na świecie nie może się domyślić, jaki jest cel manipulatora. „Zapominanie” w mieszkaniu mężczyzny własnej koszuli nocnej i szczoteczki do zębów jest zachowaniem prostodusznym. Muł by zrozumiał, że próbujesz się po kawałku do niego przeprowadzić. Mądrzej jest zapomnieć koszuli, a potem wrócić po nią z połowy drogi, nie oszczędzając na powrotnej taksówce. Jeśli nas na to nie stać, możemy posiedzieć ze czterdzieści minut na najbliższym przystanku autobusowym. Mężczyzna zdumiony będzie rozważał: „Czego się tak wściekła o głupią koszulę nocną? Czy już nie chce u mnie nocować? Ale taka wczoraj była namiętna - a może to dlatego, że to już ostatni raz?”. Przy manipulowaniu ofiarą trzeba ją po pierwsze porządnie zbić z tropu. Genialny manipulator, Kot w Butach, osiągnął wielki sukces, stosując podobną metodę. Młodszy syn młynarza zamierzał go zjeść i z głodu nie zwrócił uwagi na to, że kot mówi ludzkim głosem. „Spokojnie, stary - rzekł kotek z nonszalancją, wiedząc, że marne jego widoki. - Jeśli dasz mi buty, uczynię cię bogatym”. Aby osiągnąć upragniony cel (ratować skórę), kot go ukrył i przeniósł uwagę ofiary na jej własny cel. Gdy człowiek się styka z czymś niewytłumaczalnym (po co kotu buty?), zaczyna wierzyć, że ma przed sobą istotę potężniejszą od siebie. Czy zwykły kot może swojego właściciela uczynić bogatym? Nie, ale zwykły kot nie potrzebuje butów. Wyszedłszy za furtkę, kot chciał rzucić buty w krzaki i zwiać. Jednakże wykombinował sobie, że jego buty są idealnym narzędziem manipulacji - jako rzecz osobliwa. Salvadore Dali mawiał: „Moje idiotyczne wąsy otwierają mi możliwości. Ludzie się na nie gapią, a ja tymczasem mogę robić za ich plecami, co tylko chcę”. Znana (i dlatego sprawdzająca się tylko w stosunku do mało wyrafinowanych ofiar) metoda manipulacji jest następująca. Jeśli kobieta wygląda na absolutnie nieprzystępną, mężczyzna musi niby przypadkowo dotknąć jej ciała i cofnąć rękę z udawanym przerażeniem. Podczas gdy kobieta będzie się zastanawiać, czego on się tak boi, nieco się rozluźni i dystans między nimi się zmniejszy. Gdy tylko się zmniejszy, trzeba się odsunąć jak najdalej. Aby zbić kobietę z tropu, jednocześnie trzeba prowadzić z nią przychylną konwersację. Gdy kobieta się definitywnie zdenerwuje - taki miły, a tak starannie unika chwil intymnych - jest twoja. Co się tyczy przychylnej konwersacji, to jej znaczenie, choć wspomniałam o niej mimochodem, trudno przecenić. Czy tego chcemy, czy nie, aby manipulować człowiekiem, trzeba koniecznie brać pod uwagę niuanse jego psychologii. Choćby Kot w Butach był nie wiem jakim geniuszem, to musiał pamiętać o interesowności króla. Co warte byłyby jego buty, gdyby nie wymyślił legendy o bogactwie swego pana, barona Barabana? Miał też na uwadze plebejską psychologię chłopów, gdy im powiedział, że król posieka ich na kawałki, jeśli nie będą mówić, że pracują na polu jego pana, barona Barabana. Odgadł też skryte kompleksy grubego ludożercy, gdy zaczął się z niego naśmiewać, że nie potrafi się zmienić w małą myszkę. Dobra wiadomość dla początkującego manipulatora - mężczyźni istotnie są podobni do siebie, a kobiety między sobą. Kobieta nie musi mieć praktyki, by zrozumieć psychologię mężczyzn. Wystarczy być wtajemniczoną w męskie zasady gry. Mężczyźni przy całym swoim braku zaufania do gołej teorii zaczną widzieć kobiety dosłownie na wylot, gdy poznają wspólne dla nich wszystkich podświadome pragnienia. Opracowano na podstawie artykułu Mariny Komissarowej w miesięczniku „Generation Egoist” - luty 2003. |