w janczykzawadzkidlpiotr gpiaseckiniezgodaniezgodaniezgodaniezgodaniezgoda

Nowy dział

straz-miejska

Praktyki dziennikarskie w Kurierze

praca-do-kuriera

 

 

 

 

 

Informacje z urzędów

instytucje urzedy

Osoby na stronie

Naszą witrynę przegląda teraz 29 gości 

Start Aktualności Aktualności MÊSKIE SEKRETY
MÊSKIE SEKRETY Drukuj Email

Wydaje się, że niektóre kobiety już się rodzą z mądrym stosunkiem do mężczyzn. W istocie rzeczy każda kobieta, zanim się stanie mądra, przechodzi przez trzy etapy: przesądów, rozczarowania
i zrozumienia. Ale jedna szybko pokonuje te etapy, a drugiej nie wystarczy na to życia.
W rzeczywistości, by zrozumieć mężczyzn, trzeba po prostu zobaczyć ich od środka...
I zaakceptować to, co się widziało.

Cokolwiek bym pisała na temat seksu, już przeczuwam niedyskretne pytania: skąd ona zna takie szczegóły? Na pewno to samo, co ja, czuł Zygmunt Freud, kiedy żona wracała z rynku wściekła jak licho i opowiadała, jak kolejna przekupka przy straganie z młodą kapustą złośliwie się interesowała: „A skąd to, kochana, twój mąż wie tyle świństw o innych kobietach?”.
Słowem, tak ja, jak i Freud czujemy się dość dziwnie, gdy się mówi, że piszemy na tematy intymne.
Proszę państwa, słowo daję, tu nie ma nic intymnego.


 

Może za jakieś siedemdziesiąt lat, kiedy się pogrążę w mroku marazmu, będzie mi się chciało pisać intymne wspomnienia.
Niestety rozczarują one czytelnika, któremu się wydaje, że moje artykuły na tematy seksualne są odzwierciedleniem osobistych doświadczeń.
Kiedy się pisze, że wszyscy mężczyźni chcą się ożenić, to jeszcze ujdzie w tłoku.
Znacznie gorzej, gdy się czyni aluzje, że większość mężczyzn ma kłopoty z potencją.
Od razu człowiek się czuje, jak zapłakana licealistka na przystanku autobusowym, której każdy przejeżdżający kierowca dodaje światłami otuchy: nie łam się, mała, wszystko jeszcze przed tobą.
Zaczynając artykuł o straszliwych męskich sekretach, nie tyle boję się, że mężczyźni za dyskredytację rozszarpią mnie na strzępy, ile tego, że zginę marnie za niewinność z rąk kobiet - bo mi nie uwierzą.
Niewykluczone, że niejedna Czytelniczka będzie nawet chciała napisać do mnie list i opowiedzieć o swoim mężu i synu czy, nie daj Boże, o ojcu i dziadku, ludziach szlachetnych i przyzwoitych, którzy nie mają żadnych zboczeń i straszliwych sekretów.
Możliwe, że najwrażliwsze spośród Czytelniczek poczują chęć zapoznania mnie z jakimś swoim nieżonatym przyjacielem, również człowiekiem szlachetnym i przyzwoitym, bym się przekonała z własnego doświadczenia, że sekrety, o których piszę, nie dotyczą wszystkich mężczyzn, lecz jedynie garstki łajdaków, z którymi systematycznie stykał mnie pieski los na mojej drodze życia.
Moje drogie przyjaciółki i siostry, lub, jeśli to kogoś obraża, po prostu - kobiety!
Absolutnie nie chcę urazić Waszych uczuć do mężczyzn, których kochacie i szanujecie!
Sama szanuję większość mężczyzn, a niektórych nawet kocham.
Mam syna, męża, ojca, miałam też dziadka i oni wszyscy to ludzie wyjątkowo szlachetni i przyzwoici. Jednakże zawód seksuologa, jak każdego innego lekarza, nakazuje patrzeć na mężczyzn nie tylko pod kątem ich cech jako ludzi.
To, że zasady dobrego wychowania nie pozwalają na rozmowy przy stole o funkcjonowaniu układu pokarmowego, nie znaczy, że te funkcje niegodne są bacznej uwagi.
Sfera seksualna człowieka jest dziedziną nie mniej skomplikowaną, niż działanie każdego innego układu w organizmie.
Cechy szczególne tej sfery, a nawet jej zaburzenia ani trochę nie umniejszają męskiej godności, jak również tego, że mężczyzn można kochać i szanować.
Wręcz przeciwnie. To, że sprawy męskiego seksualizmu są tak skomplikowane i ten układ funkcjonuje z takimi utrudnieniami, oznacza, że
mężczyźni potrzebują szacunku i miłości nawet wtedy, kiedy nie wyglądają ani na szlachetnych, ani na przyzwoitych.

Pogląd, że mężczyźni bardzo się różnią między sobą i autorka może oceniać tylko tych spośród nich, których osobiście znała, wymaga pewnej korekty.
Po pierwsze: ocenianie mężczyzny, którego się osobiście zna, jest równie bezsensowne, jak tego, którego się nie zna. Osobiste doświadczenia są tak subiektywne, że najmniej wspólnego z rzeczywistością ma nasza opinia o sobie samych - o jedynej osobie, którą obserwujemy przez całe życie bez przerwy.
Po drugie: mężczyźni różnią się między sobą, ale nie aż tak, żeby ich seksualizm nie był poddany pewnym regułom. Podobnie, jak nie trzeba otwierać wszystkich puszek mózgowych, żeby poznać ludzki mózg, tak i seksuologia nie potrzebuje analizy jednostki, ponieważ zajmuje się seksualizmem gatunku.
Po trzecie: to, że mężczyźni są różni, odnosi się do ich osobowości. Osobowość dokonuje określonej transformacji seksualizmu, jednakże tylko na poziomie jego przejawów. Straszliwe sekrety, o których będzie mowa, dotyczą sfery instynktów, która u wszystkich mężczyzn jest tak samo podobna do siebie, jak rentgenowskie zdjęcie płuc.
Zaryzykuję przypuszczenie, że pewna część kobiet nie potrzebuje moich usprawiedliwień, ponieważ będzie odbierała ten artykuł w poczuciu solidarności. Do nich należą najmądrzejsze i, niestety, najbardziej rozczarowane kobiety. Co do tych ostatnich, to chciałabym mieć nadzieję, że gdy poznają prawdę o mężczyznach, większość z nich będzie miała dość rozumu, by nie umocnić się w radykalnym feminizmie, lecz odwrotnie, w tolerancji dla panów.
Co się tyczy Czytelników rodzaju męskiego, to, choć artykuł nie jest adresowany do nich, nie mogę i nawet zanadto nie chcę powstrzymywać ich przed uzasadnioną ciekawością.
Nastawiam się z góry na komentarze, jakobym sama wymyśliła męskie sekrety w celu szokowania publiczności.
Freud usłyszał kiedyś od swojego ukochanego ucznia, Junga, różne wyrazy na temat związku teorii stłumionego seksualizmu z osobistymi problemami jej autora. Westchnął i nic nie odpowiedział. Widząc tę scenę, inny uczeń Freuda subtelnie zauważył: „Kto dyskutuje z Freudem, ten się z jego teorią zgadza”.

SEKRET NR 1
Mężczyzna potrzebuje niańki
Niejeden ideał z ekranu, mężczyzna w pełni sił, nie ukrywa, że chce znaleźć kogoś, kto przyjąłby na siebie rolę jego własnej matki.
Rzeczywisty mężczyzna oczekuje od kobiety macierzyńskiej opieki i najczęściej ją otrzymuje.
O ile kobieta nie jest zepsuta emancypacją, może on liczyć codziennie na obiadokolację, a czasem w weekend nawet na śniadanie do łóżka. Najlepsze z żon myją swoich mężów, pomagają im ubierać się i rozbierać, rano szukają im kluczyków od samochodu, a wieczorami czytają głośno gazetę.
Sekret polega na tym, że mężczyzna nie potrzebuje służącej, tylko niańki.
Obowiązkiem służącej jest, by pan był najedzony i oprany, ale kobiety bardzo słabo znają mężczyzn, kiedy myślą, że powszednia strona życia ma dla nich aż takie znaczenie.
Mężczyzna jest stworzeniem honorowym. Niech kłamie do upojenia, że nie ma ambicji - i tak dąży do autoekspresji. Mężczyzna rozczarowany co do otoczenia społecznego może się pogrążyć w świecie abstrakcyjnych idei, ale nigdy - w powszedniości.
Gdy mężczyzna wygaduje bzdury, że nie potrzebuje niczego poza ciepłem domowym, to zwykła kokieteria, jeśli coś osiągnął w życiu, albo histeria, jeśli mu nic nie wyszło (chyba, że włosy - red.).
Samotnemu mężczyźnie rzeczywiście może się zdawać, że najważniejsze w życiu jest ognisko domowe. Jednakże jest to jedynie wizja tego, co chciałby otrzymać od kobiety.
Kobieta też by się zdziwiła, gdyby się dowiedziała, jak łatwo i bezboleśnie każdy mężczyzna może zrezygnować z czepiania się o brak obiadu i czystej koszuli, jeśli kobieta da mu to, co najważniejsze.

Mało który mężczyzna nie uważa się za geniusza, ale nawet taki ma wyjątkową nadzieję na spotkanie kobiety, która będzie o jego genialności przekonana, a może nawet i jego potrafi przekonać.

Jasne jest, że kobiecie nigdy się nie uda upewnić mężczyzny o jego wyjątkowości, gdy jej kompetencje ograniczają się do kręgu domowego ogniska.
Jaki sens ma wysoka ocena, wystawiona przez człowieka, który nie ma bladego pojęcia o tym, co ocenia?
Idealna niańka nie tylko cacka się ze swoim podopiecznym, co chwilę wyciera mu nos i podtyka lizaki, nie tylko uważa go za cudowne dziecko i bez przerwy się nim zachwyca, ale jest w stanie udzielić mu rzeczywistego wsparcia i pomocy.
Kobieta, która chce związać swoje życie z mężczyzną, powinna rozumieć olbrzymią skalę męskiego egoizmu.
Nie będzie przesadą, gdy powiemy, że każdy mężczyzna, a zwłaszcza ten, któremu już minął szaleńczy zachwyt, związany z ostrym stanem zakochania, liczy na to, że kobieta będzie dla niego niańką.
Jeśli kobieta zdecydowanie daje do zrozumienia, że nie ma zamiaru niańczyć mężczyzny, musi pamiętać, że odmawia zaspokajania jego instynktownej potrzeby.
Żarty ze sfery instynktów są brzemienne w skutki - mężczyźnie jest bardzo trudno zbyć jej wymagania byle czym, choćby był nie wiem jak zakochany.
Jeśli kobieta może niańczyć mężczyznę, ale nie chce, powinna do małżeństwa z nim podejść z dużą ostrożnością.
Ale najlepiej będzie dla niej zupełnie zrezygnować z tej myśli, jeśli nie jest w stanie być dla niego kimś więcej, niż tylko służącą.

SEKRET NR 2
Każdy mężczyzna jest homoseksualny
W przeciwieństwie do sekretu nr 1, o którym mężczyźni krępują się mówić wprost, ale go zanadto nie ukrywają, ten męski sekret jest ściśle tajny.
Jasne jest, że nie rozpatrujemy w naszym artykule tych mężczyzn, którzy nie robią z tego tajemnicy, ponieważ kobiety ani z nich, ani z ich sekretów wielkiej pociechy mieć nie będą.
Wierni ojcowie rodzin, maniacy heteroseksualni, bawidamki i znani macho, słowem, wszyscy mężczyźni, których normalna orientacja nie budzi najmniejszych wątpliwości, są w pewnym sensie homoseksualni.
Interesujący nas przedstawiciele płci męskiej są o tyle heteroseksualni, o ile nie nawiązują kontaktów intymnych z mężczyznami i tego rodzaju myśli ich nie pociągają albo wręcz odpychają.
Jednakże pociąg do kobiet u heteroseksualnych mężczyzn, przynajmniej u tego ich rodzaju, który się na dzień dzisiejszy ukształtował w procesie ewolucji, jest związany z emocjami, które trudno scharakteryzować innym słowem, niż homoerotyzm.
Niewątpliwie heteroseksualny mężczyzna, o ile nie jest klinicznym przypadkiem masochizmu, nie będzie świadomie delektował się obrazami zaspokajania jego ukochanej partnerki przez rywala.
W normalnych przypadkach to się wyraża w sposób pośredni.
W fantazjach mężczyzn na temat kobiet, rzeczywistych bądź abstrakcyjnych, jak również w przeżyciach, towarzyszących grze wstępnej i stosunkowi, biorą udział inni mężczyźni.

Może dzięki wyżej wspomnianej społeczno-hierarchicznej orientacji mężczyzn, pobudzającej w nich poczucie rywalizacji, może dlatego, że w okresie zarodkowym embrion płci męskiej kształtuje się według wzorca żeńskiego, może dlatego, że tysiąclecia epoki patriarchalnej narzuciły mężczyznom lekceważenie kobiet, a może zwyczajnie z tego powodu, że matka - najwcześniejszy obiekt zainteresowania erotycznego mężczyzny - sypiała z ojcem, albo co gorsza, z kolejnymi „wujkami” - krótko mówiąc, z niezupełnie jasnych powodów mężczyzna nie jest w stanie podczas kontaktu intymnego oderwać się od myśli o potencjalnych rywalach.
Takie myśli wywołują u mężczyzn różne reakcje.
W niektórych wypadkach, gdy mężczyzna jest pewny siebie, nie wątpi w wierność partnerki albo jest mu ona obojętna, te wizje mogą go dodatkowo podniecać.
Prostytucja w dużej mierze zawdzięcza swoją popularność temu efektowi.
Niektóre kobiety intuicyjnie wyczuwają stosowny moment i podniecają mężczyzn, wzbudzając w nich zazdrość. Ale - uwaga!
Ponieważ swoistą cechą mężczyzn jest homofobia, te same wizje są częstym powodem tłumienia popędu.
Większość klinicznych przypadków impotencji, nie mających przesłanek somatycznych, to ostra reakcja obrzydzenia do samej idei konkurencji w łóżku.
Rzecz ciekawa, że przy takich zaburzeniach bardzo rzadko pomaga seks z dziewicą, gdyż powodem załamania nie są dla mężczyzny realni rywale, lecz ambicja, nadszarpnięta z powodu wyimaginowanej niezdolności do stawienia czoła konkurentom.
Z tych powodów można rzec, że życie seksualne mężczyzny jest niekończącą się wojną, w której nie ma zwycięzców, ale są, niestety, pokonani.
Kobieta musi koniecznie mieć pojęcie o tym, że gdy mąż się dowie o jej zdradzie, a nawet gdy będzie po prostu ze szczegółami opowiadała o byłych partnerach, może to poważnie zaszkodzić relacjom seksualnym.
Wizje, które wcześniej były niejasne i w pewnym sensie pikantne, mogą stać się dla mężczyzny aż zanadto realne i odpychające.
Kobieta ma prawo wiedzieć, że najbardziej seksualni mężczyźni są najbardziej podatni na zranienia, gdyż delikatność tej sfery ma mniej wspólnego z fizjologią, niż z wrażliwością i siłą wyobraźni.
Rzecz paradoksalna, ale prawdopodobnie wielu impotentów to najbardziej męscy spośród mężczyzn.

SEKRET NR 3
Mężczyzna marzy o dominującej kobiecie
Nawet taki mężczyzna, który nie będzie negował, że potrzebuje niańki, i zgodzi się z tym, że podniecają go myśli o rywalach, odmówi przyznania się do istnienia tego sekretu.
W istocie rzeczy naturalnie mężczyzna marzy o tym. Faktem jest, że nie może sobie pozwolić na taki luksus.
Głównym powodem strachu mężczyzny przed myślami o podporządkowaniu się kobiecie jest to, że jest on przekonany o jej własnym pragnieniu uległości.
Gdy tylko kobieta przestanie czuć nad sobą upragnioną władzę - tak sądzi mężczyzna - to od razu przestanie go szanować, potem będzie nim pogardzać, przestanie go pragnąć i zacznie szukać dla niego zastępcy.
By się nie znaleźć w tak koszmarnej sytuacji, mężczyzna jest gotów zrezygnować ze swojego najrozkoszniejszego marzenia.
Każdy chłopiec wie, że gdy dziewczynka zaczyna podskakiwać, należy co prędzej pokazać jej, gdzie jej miejsce. W takim wypadku można odzyskać jej miłość.
A jeśli się biega za kobietą, to nie tylko nie doceni ona tego, ale straci szacunek, zacznie odczuwać pogardę, przestanie pragnąć... itd. według listy.
W stanie ostrego zakochania bywa, że mężczyzna dozna zaćmienia umysłu, „oleje” listę, zacznie prześladować kobietę i całować piasek, po którym stąpała. Niestety, większość śmiałków przez całe życie wzdryga się na wspomnienie skutków czegoś takiego.
Ciekawa jest obserwacja psychoanalityków, że mężczyzna w kłótni z kobietą często ucieka się do rękoczynów tylko po to, żeby mieć godny powód błagania o przebaczenie.
Oprócz tego, że dominacja kobiety, jak uważa mężczyzna, będzie go kosztowała utratę jej miłości, sam też nie będzie mógł czuć się komfortowo - vide sekret nr 1 i nr 2.
Bez żadnej wątpliwości - na spełnienie odwiecznego męskiego marzenia o idealnej miłości rycerza i uwielbianiu Pięknej Pani może sobie pozwolić tylko mężczyzna, który nie ma kompleksów społecznych i seksualnych.
W mechanizmie samego marzenia nie ma nic tajemniczego.

Wszyscy wiedzą, że mężczyzna to myśliwy, który podąża śladem zwierzyny, zdobywca, który bierze twierdzę. Przy tym, gdy już ustrzelił i zdobył, ogarnia go nuda.
Nie dlatego, że ma wredny charakter. Testosteron i inne hormony z tej grupy, które odróżniają mężczyznę od kobiety, stwarzając z zarodka płci żeńskiej męski embrion, wywołują w mężczyznach możliwość i pragnienie pokonywania poprzeczki.
Dla mężczyzny wzrost poziomu tego hormonu to stan euforii, przypływ sił twórczych i fizycznych.
Jednakże ten hormon nie tryska sam z siebie. Aby się dostał do krwi, potrzebny jest bodziec, tj. pożądanie. To jest normalny, bardzo harmonijny stan męskiej duszy. Mężczyzna jest gotów sam siebie doprowadzać do szału, aby jego uwielbienie i namiętność stały się silniejsze.
Ale nie. Uwielbienie szybko przechodzi w kult. A to jest tabu - pamiętacie listę?
Kochane dziewczyny! Powiedzcie, przez ile jeszcze tysiącleci trzeba was będzie trzymać za kwefem i lać systematycznie raz na tydzień, żebyście przestały uważać mężczyzn chłodnych i niezależnych za atrakcyjnych i zaczęły się rozkoszować czcią, oddawaną wam przez waszych rycerzy?

SEKRET NR 4
Mężczyzna nie lubi seksu
No, tu już trafiłaś jak nogą na mydło - westchnie Czytelniczka.
Egoista, homoseksualista, masochista - to strzały z grubej rury, ale to, to już pospolite oszczerstwo.
Mężczyźni, te wiecznie zatroskane jednostki: mali chłopcy z lękiem przed kastracją, starsi, onanizujący się przez 24 godziny na dobę, młodzieńcy polujący na wszystko, co się rusza i na drzewo nie ucieka, dojrzali panowie z koszmarnymi snami o własnej impotencji i ci jeszcze bardziej dojrzali, gdy „głowa siwieje... itd.” - i to oni nie lubią seksu?!
Wydaje się, że słyszę perlisty śmiech dewizowych prostytutek, kurtyzan i pań z półświatka, które nie na żarty dorobiły się majątków i zrujnowały tysiące mężczyzn uzależnionych od seksu.
W istocie rzeczy gdyby to zależało tylko od mężczyzn, seks byłby ograniczony i miał na celu jedynie pojawienie się spadkobierców.
Mężczyźni mieli możliwość czynienia po swojemu. Było to w epoce kardynalnego patriarchatu, kiedy to mężczyzna praktycznie całkowicie odsunął się od wpływu kobiety. Nie pamiętacie, jak wtedy wyglądały sprawy seksu?
Każdy prawowierny muzułmanin wytłumaczy nam, że główny sens kwefu i haremu wcale nie polega na ukrywaniu żon przed innymi mężczyznami, lecz na chronieniu męża przed podnieceniem i ratowaniu go przed seksem.
Apostoł Paweł zalecał mężczyznom zdolnym do zachowania powściągliwości, by się nie zbliżali do kobiet, a tym, którzy nie byli zdolni - by się żenili z kobietami szpetnymi w celu ograniczenia seksu.
A jak się do tego mają archaiczne kultury matriarchalne ze swoimi misteriami seksualnymi, dzikimi orgiami i głoszeniem chaosu?
Mężczyzna nie lubi seksu, gdyż wymaga on sił duchowych i fizycznych, a mężczyzna jest skoncentrowany na własnych ambicjach społecznych - vide sekret nr 1.
Mężczyzna nie lubi seksu, gdyż preferuje pełną kontrolę nad sytuacją, a seks jest pogrążeniem się w otchłani chaosu - vide sekret nr 2.
Mężczyzna nie lubi seksu, gdyż ubóstwia kobietę i nie chce jej świetlanego wizerunku poniżać w sposób tak paskudny - vide sekret nr 3.

Krótko mówiąc, mężczyzna nie lubi seksu, gdyż się go boi. Lęk przed seksem jest największym problemem mężczyzny, który przez całe życie próbuje on rozwiązać, miotając się od jednej do drugiej skrajności, od manii do negacji.

Mężczyzna nie wie, że gdyby przestał bać się seksu, to... przestałby być mężczyzną.
Kobieta różni się od mężczyzny zdolnością do zachowywania harmonii w stanie chaosu. Właśnie pociąg do chaosu, który jest źródłem energii twórczej, nakazuje mężczyźnie ubóstwianie kobiety jako strażniczki tego źródła.
Ten właśnie pociąg do chaosu nakazuje mężczyźnie, choć boi się on seksu, próby przezwyciężenia tego lęku.
Mężczyzna ma zdolność do koncentrowania energii i kierowania jej w stosowny nurt, jednakże klucz od skarbnicy trzyma kobieta.
Tylko kontakt z kobietą daje mężczyźnie natchnienie, ponieważ gdy on ją kocha, to styka się z tym źródłem.
Im bardziej mężczyzna będzie kochał kobietę, tym silniej może się z nią zespolić i czerpać z niej energię.

P.S. Kobieta nie ma prawa potępiać mężczyzny za jego wady.
To właśnie egoizm, miłość własna i maksymalizm sprawiają, że mężczyzna jest mężczyzną. Egoizm daje mu bodziec do wysiłku. Miłość własna utrzymuje go w ciągłym napięciu. Maksymalizm koncentruje siły na jednym kierunku.
Wady są zatem efektami ubocznymi najważniejszych męskich cech - wytrwałości w dążeniu do celu i siły.
Jeśli kobieta chce mieć obok siebie silnego i wytrwałego mężczyznę, to powinna przymykać oczy na efekty uboczne.
Kobiety nie mają męskich wad. Jednakże wystarczy im swoich własnych.
Opracowano na podstawie artykułu Mariny Komissarowej - „Generation Egoist”