
| Czy komendant straży miejskiej w Szczawnicy Andrzej Bańkosz jest rasistą? |
|
|
|
Rasizmu kulturowego czy despotyzmu - zarówno tego rzeczywistego jak i pozornego - nie trzeba daleko szukać i odnosić tylko do środowisk żydowskich. To wszakże nasz chleb codzienny, dlatego zostawmy w spokoju „miasto kultury” Kraków (pisaliśmy o tym w materiale „O moralności a raczej o bezczelności środowisk żydowskich”), a przyjrzyjmy się lokalnemu środowisku. Kategorie „Swój” i „Obcy” są tak stare jak zjawisko tworzenia grup, społeczności. Jak łatwo naruszyć ich hermetyczne struktury wie ten, komu udało się, w sposób niezamierzony, przez swoją „inność” (jedynie z racji pochodzenia) zburzyć ich harmonijność swoją obecnością.
Nie trzeba do tego dziwnie brzmiącego akcentu czy odmiennego koloru skóry. Wystarczy zmienić miejsce zamieszkania, by spotkać się z nieufnością czy podejrzliwością. „Obcy” póki nie stanie się „Swój” (i o ile nim się stanie) jest zawsze na cenzurowanym.
Takie zachowania są wyjątkowo częste w środowiskach małomiasteczkowych i wiejskich, ale analogie dostrzega również ten, kto będąc z pochodzenia mieszkańcem wsi przypomni sobie czasy szkolne i etykietki „wieśniaka” - o ile dane mu było zdobywać arkana wiedzy w miejskich środowiskach i placówkach edukacyjnych. Te wspomnienia są nierzadko pełne braku akceptacji i tolerancji ze strony kolegów „mieszczuchów”. „Środowisko górali” - w szerokim tego słowa znaczeniu - jest dość specyficzne. Odznaczają się oni szeregiem godnych poszanowania cnót, jednak także nacjonalizmem - w pejoratywnym znaczeniu. To na góralskich podwórkach jakże często obcy doznaje osądów, opinii, piętnowania. Kłóci się to co prawda z osławioną góralską serdecznością i gościnnością, jednak wpisane jest w pewien archetyp tej grupy, jej rys psychologiczny. O ile mieszkańcy – jako grupa etniczna – mogą sobie pozwolić na takie zachowania, to u funkcjonariuszy publicznych jest to niedopuszczalne. Egzekwowanie prawa w sposób wybiórczy z nastawieniem na mieszkańców napływowych rodzi zarzut segregacji etnicznej. Nie wyklucza się w tej sytuacji także rasizmu kulturowego. A to może zrodzić bardzo poważne konsekwencje. Czy komendant straży miejskiej w Szczawnicy Andrzej Bańkosz jest rasistą? Na to pytanie będzie musiała odpowiedzieć prokuratura, aczkolwiek i ona według posłów nie jest bezstronna, gdyż wywodzi się często z tego samego środowiska. Stanowiska w tej sprawie opublikujemy w najbliższym czasie. |