|
Zimowa aura daje się we znaki. Coraz niższe temperatury to bolączka nie tylko naszego regionu. W sercu Pienin, w szkole w Szlachtowej toczy się walka nie tylko z zimnem, ale i z brakiem wody, co w połączeniu stanowi nie lada wyzwanie i dotkliwe utrudnienie dla uczniów i nauczycieli.
Od grudnia ubiegłego roku dyrekcja podstawówki zmaga się z problemem niedostatku wody. W placówce, która jest przecież miejscem publicznym, to nie lada kłopot. Władze Szczawnicy przekazały szkole kontener pojemności 1000 l. Pusty… bo – jak się okazuje – w górskiej miejscowości, dotkliwa zima to nie lada wyzwanie i zaskoczenie dla władz i instytucji odpowiedzialnych za gospodarkę wodną. Z powodu panujących niskich temperatur samochód dowożący wodę nie jest w stanie napełnić zbiornika. Wodę organizują więc we własnym zakresie rodzice i p.o. dyrektora Beata Wyrostek.
-To do władz, a nie rodziców i dyrekcji powinno należeć rozwiązywanie takich problemów. Organizujemy jednak wszystko sami, bo chodzi o nasze dzieci, a nikt z urzędników nie kwapi się z szybką interwencją. Ogromne wyrazy uznania dla pani dyrektor, która robi co może i staje na głowie by opanować sytuację – mówi jeden z rodziców.
Przykład szkoły w Szachtowej obrazuje, że Szczawnica nie jest przygotowana na tego typu sytuacje, a przecież powinna, bo gdzie, jeśli nie w górach, zimowe mrozy wpisane są w tę porę roku?
Poczuwających się do sprawnej interwencji i rozwiązania kłopotów szkoły brak, natomiast w innej kwestii dotyczącej tej placówki głosy zabierane są ochoczo. Chodzi o likwidację szkoły, która – podobnie jak inne mniejsze ośrodki edukacyjne – przewidziana jest do likwidacji w ramach projektu tworzenia zespołu szkół.
Otrzymaliśmy informację, że przedstawiono analizę prawną, która argumentować ma takie posunięcie włodarzy. Rzekomo chodzi o oszczędności. Szokuje to i dziwi, bo szukanie zastrzyku finansowego kosztem dzieci to ryzykowny projekt. Zasadność funkcjonowania placówek oświatowych ciężko podważyć, natomiast łatwo wytypować inne instytucje, które w Szczawnicy są zbędne i wydatki przeznaczane na nie bez potrzeby mogłyby łatać dziury budżetowe. Bryluje w tej kwestii Straż Miejska w Szczawnicy, której funkcjonowanie pozostawia wiele do życzenia i nie wydaje się koniecznym dla dobra uzdrowiska.
Wątpliwości budzi także to, że skoro placówka w Szachtowej przeznaczona jest do likwidacji, to dlaczego ma tam być latem br. przeprowadzonych szereg kosztownych remontów? Czyżby objąć ją miał inwestor, który – w przeciwieństwie do dzieci – nie narazi kasy miasta na straty?
|